Ale nic to, że spóźniony. Ważne, że prezent dał od serca.
Mikołajem była moja koleżanka z pracy, która w wolnych chwilach zajmuje się plątaniem takich ślicznych naszyjników. Ten dla mnie idealnie pasuje do letniej sukienki orsayki.
Półsłupkiem, pół serio...
sobota, 14 stycznia 2012
poniedziałek, 9 stycznia 2012
Drutuj, drutuj...
...bo kto drutuje, ten się lepiej czuje ")
Oj, podrutowałam sobie wczoraj nie pierwszym w Nowym Roku Szarotkowie. I na jakiś czas musi mi to wystarczyć, bo już niedługo zaczynam nowy kurs w weekendy i najpewniej pokryje on się z naszymi spotkaniami w lutym i marcu.
Etykiety:
Wydarzenia
niedziela, 8 stycznia 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)
