sobota, 28 listopada 2009

Kwiaty polskie

Na blogu pod dawnym adresem prezentowałam już kilka rzeczy uszytych kiedyś przeze mnie na po-babcinym Singerze. Ta, którą pokażę teraz, to już chyba mój ostatni krawiecki wyczyn. Przynajmniej nie mogę sobie przypomnieć, abym jeszcze jakowyś popełniła.

Z nikomu niepotrzebnego lnianego kuponu powstały szerokie spodnie na lato. Pomysł pochodzi z Burdy. Te spodnie są dość odważne, więc zakładam je wtedy, gdy jestem w odpowiednim nastroju.






Tak po cichu przyznam się Wam, że kiedy spoglądam na staruszka Singera, to nachodzi mnie niekiedy chętka, aby znów pobawić się w krawcową. Tylko czasu nieco brak...

3 komentarze:

  1. Zazdroszczę Ci, że umiesz szyć, dla mnie to czarna magia, a czasem mam tyle pomysłów na ciuchy... Materiał tej spódnicy (w zasadzie hafty) bardzo urokliwy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Materiał spodni jest bombowy :) I ja zazdroszczę umiejętności szycia, bo dla mnie to wyższa szkoła jazdy i chyba nigdy nie do opanowania :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne te portki, aż mi się zachciało do maszyny usiąść, jakby ubrać z białą bluzeczką to na lato zestawienie pierwsza klasa, nie wyzbywaj się ich :)

    OdpowiedzUsuń