PS
Dziękuję w imieniu mojej "Ciarni" za wszystkie komplementy. I cieszę się, że tak na Was podziałała.
Brahdelt, skoro pytasz gdzie to jest, to odpowiadam - w moim i Twoim mieście rodzinnym.
Janola, rozwiązałaś zagadkę, choć nie jest to ani filet szydełkowy, ani koronka siatkowa. Moim zdaniem te serwetki są robione maszynowo, jak współczesne poliestrowe firanki. Przy najbliższej okazji postaram się im lepiej przyglądnąć. Ale tak sobie myślę, że są tam po to, aby wydobyć piękno tych prawdziwych, szydełkowych.
Basiu z Ustki, akurat serwet dzierganych na drutach w herbaciarni brak.
Pimposhko, czyżbyś zamierzała oddać głos na mojego bloga, gdyby to było możliwe...? ;)
Basia do szkoły, uczyc się podstaw szydełkowania!Dzisiaj juz bym tak nie odpowiedziała ha ha.
OdpowiedzUsuń na zawszeWpadnij do mnie na chwilkę :))
OdpowiedzUsuń na zawszeNo cóż, wprawdzie wiedziałam w którym kościele dzwonią, ale niestety nie podejrzewałam przemysłowej produkcji ;-o
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam
Janola
Pewnie ze bym glosowala, ale wiem, ze nie moge bo juz w zeszlym roku chcialam glosowac na Dage i nic z tego. Eh tam. Przynajmniej jak Eurowizja jest, to my Polacy za granica mozemy sie wyzyc. jak jest na kogo glosowac oczywiscie.
OdpowiedzUsuń na zawsze