Drodzy Czytelnicy! Przygotujcie się – ten wpis będzie nadzwyczajnie długi. Zabieram Was w fotograficzną podróż do magicznego miejsca. To mała herbaciarnia niedaleko mnie. W skrócie „Ciarnia”, gdyż część neonu nad wejściem jakoś tak wkrótce po otwarciu zgasła i tak pozostała do dziś. Ale ten fakt w niczym nie przeszkadza bywalcom, wręcz przeciwnie – tylko dodaje przewrotnego uroku. Z herbaciarnią wiąże się zabawna historia. Poleciłam ją dawno temu koleżance, nigdy wcześniej nie będąc tam osobiście. Po prostu zauważyłam nowy lokal i luźno pomyślałam, że kiedyś tam zajrzę. Koleżanka zaś rozleklamowała to miejsce wśród swoich znajomych, opowiadając za każdym razem, jak to ja tam często przychodzę. I tak się złożyło, że wczorajszego wieczoru z ową koleżanką po raz pierwszy przestąpiłam próg „Ciarni”. I „Ciarnia” stała się naprawdę moja.
Ciekawa jestem, czy choć trochę poczuliście się jak ja. Na widok tych wszystkich szydełkowych serwet, obrusów, firan, stroików, świec, starych zegarów, pater z ciastami i porcelanowych filiżanek skomponowanych w klimatyczną całość wprost oniemiałam. Grzechem byłoby nie uwiecznić choćby części tych pyszności na zdjęciach.
PS
Dla doświadczonych robótkowiczów mam zagadkę – która z serwet (jest na jednej fotce), przykrywających stoliki, nie jest wykonana szydełkiem?
Na trzecim zdjęciu od góry jest serwetka robiona na drutach;-) Na czwartym jest chyba ta sama. Mam nadzieję,że sie nie zbłaźniłam, ale wytłumaczenie mam;wzrok nie ten i późna pora;-)
OdpowiedzUsuń na zawszeKlimacik miejsca jest niezwykły. Przypomina mi się właśnie takie jedno miejsce w krakowie na grodzkiej, gdzie uwielbiałam siadać z książką przy filiżance kawy lub herbaty :))) pozdrawiam
OdpowiedzUsuń na zawszeŚwietny wystrój :)
OdpowiedzUsuń na zawszeUwielbiam takie miejsca z klimatem, a Twoja "ciarnia" to prawdziwa perełka!
ależ miejsce...cudne... ten klimat; najpierw oniemiałam, potem sie rozmarzyłam...
OdpowiedzUsuń na zawszepozdrawiam
Gdzie jest takie cudne miejsce? *^v^*
OdpowiedzUsuń na zawszeUwielbiam takie klimaty. Patrząc na fotki postawiłabym na zdjęcie 5 i 6 od dołu - sądzę, że to filet(czy też koronka siatkowa), ale nie na szydełku tylko na iglicy (niestety nie widzę dokładnie na zdjęciu)
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam
Janola
http://haftyoli.blox.pl/html
Oj ja sie nie wypowiem, chcialam tylko powiedziec ze z zagranicy nie moge glosowac na bloga roku :(
OdpowiedzUsuń na zawszeFajny klimat ktoś stworzył, przypomina mi to pokój mojej przyszywanej babci (pochodziła z Rosji) tam było podobnie i zawsze na stole stał samowar, wielkie serwety na stole :) odległe czasy....
OdpowiedzUsuń na zawsze