piątek, 12 lutego 2010

Mizeria i śnieg

Mizeria wcale nie na talerzu, tylko w moim dzierganiu. Chciałam pokazać Wam, ile wyszydełkowałam przez ten tydzień "Cappuccino" i nic z tego zamiaru nie będzie. Powód? Pomyliłam się w obliczeniach podstawy drugiej części bluzki. I to tak, że aż mi wstyd i zdziwiona jestem, jak mogło do tego dojść. No ale stało się - zrobiłam za dużo ananasów, 15 cm robótki poszło do sprucia i musiałam zacząć od nowa.


PS
Im bardziej pada śnieg,
Bim-bom
Tym bardziej prószy snieg,
Bim-bom
Tym bardziej sypie śnieg
Bim-bom
Jak biały puch z poduszki.

I nie wie zwierz ni człek,
Bim-bom
Choć żyłby cały wiek,
Bim-bom
Kiedy tak pada śnieg,
Bim-bom
Jak marzną nam paluszki.
(A. A. Milne, Kubuś Puchatek)

5 komentarze:

  1. Człowieku ! Sprułaś i jeszcze raz za to się bierzesz? ojj podziwiam Cię ! Ja bym już dawno rzucił to w kąt na kiedyś :D i zabrałbym się za coś innego...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobra jesteś! A swoją drogą czekam na efekt finalny, bo nijak nie rozumiem, co chcesz wydłubać z tych ananasów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No i tak bywa Zulko ,ze trzeba pruć każdej z nas to zapewne dotyczy i dobrze,ze się nie poddałaś i walczysz dalej z wzorem,tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam ten ból. A tak właściwie nie tylko chodzi o to, aby zrobić coś, ale o to, żeby robić coś ;-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Prucie to chyba najgorsza rzecz w robótkowaniu - a przynajmniej dla mnie :) Brawa za to, że nie rzuciłaś jeszcze robótki w kąt. Moja w takim przypadku na jakiś czas idzie w odstawkę :)

    OdpowiedzUsuń