sobota, 27 lutego 2010

Refleksje znad robótki

Tak sobie niedawno pomyślałam, że szydełkuję trochę sobie a muzom. Wśród moich znajomych jest bardzo mało osób, które wiedzą, że jest coś takiego jak robótki szydełkowe. Poza jedną osobą w rzeczywistości i kilkoma blogującymi właściwie nie mam z kim na ten temat porozmawiać, wymienić się doświadczeniami. Oczywiście doceniam fakt, że choć tych parę osób istnieje (jak to mówią - lepszy rydz niż nic), jednak brak mi takiego porozumienia, dzielenia się zainteresowaniami. Byłoby miło, gdyby było więcej takich "bratnich duszy".
Wydaje mi się, że mimo dużej liczby szydełkującyh, drutujących, hatfujących itp., ludzi, dla których te zajęcia są prawdziwą pasją i mających talent, jest nie tak znów wielu. Sporo "poddzierguje", bo to od pewnego czasu jest trendy, w pewnym sensie robótki ręczne wróciły do łask wraz modą na samodzielnie wykonane rzeczy i ozdoby, wraz z modą na ekologię.
No i są oczywiście tacy, którzy uważają, że robótki to kompletna strata czasu, że lepiej i łatwiej kupić w sklepie gotowy sweterek, niż siedzieć i dziubać samemu.
Mam też wrażenie, że w dzisiejszym świecie, z tyloma dziwnymi, a nawet ekstremalnymi hobby, ktoś dziergający w miejscu publicznym nie budzi już większego zainteresowania. Sama się o tym przekonałam. Ludzie przechodzą obok lub tylko spoglądają obojętnie. Może myślą, że lepiej nie wnikać w niezrozumiałą dla ogółu czynność...
A ja bym chciała, aby ktoś mnie wreszcie zagadnął, gdy szydełkuję w pewnym klubie przed seansem lub spotkaniem, i zapytał: - A co pani takiego właściwie robi...?

6 komentarze:

  1. Masz racje ja tez nieraz dziargam czekając gdzieś i oprócz spojrzen czasem nawet z zainteresowaniem to do tej pory nikt nie zagadnoł.
    Czytajac to co napisałaś przypomniałam sobie ja też tak miałam dopóki nie zaczełam pokazywac tego co robie,choc dalej sie troche wstydze chwalić.Ale musimu sie chwalic nasza pasjabo inaczej ani na pochwały ani nawet na krytyke nie mamy co liczyć

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Mnie się zdarza usłyszeć coś, ale też myślę, ze wynika to z mojego ogólnego wyglądu (pół głowy ogolone, ciężkie buciory, ogólnie nieprzychylny wyraz twarzy - i szydełko?...). Ostatnio jednak usłyszałam od mojej dobrej koleżanki, ze hobby to mam dziwaczne i raczej nieżyciowe...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. ach, doskonale Cię rozumiem-ja też nie mam w swoim gronie dziergających itp- nie mogę rozmawiać o tym bo to ich nie interesuje -dlatego oglądam blogi i jestem pod wrażeniem że jest tyle pasjonatów wykonujących przeróżne "rzeczy" i podziwiam, cenię ich za to- Wanda

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Zulka jak spotkam cię kiedyś, to nie napewno cię zagadnę.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. U mnie to samo dziergających zero...znajomym oczywiście podobają się moje ciuszki ale...no właśnie to ale-nauczyć się nie chcą) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. U mnie jest to samo - znajomi, którzy wiedzą, że lubię robótki to podziwiają i się im podobają. Sami niestety nie robią takich rzeczy, więc i dyskusji na ten temat nie ma. Chociaż i wśród nich zdarzają się także osoby, które patrzą na mnie niczym na wariatkę, ale ja się tam nie przejmuję i robię dalej swoje :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze