Wspomniałam mimochodem w poprzednim poście, że zrobiłam zakupy. Oczywiście włóczkowe. Kupiłam moją ulubioną i sprawdzoną Snehurkę (która wcale nie jest taką straszną cienizną i uważam, że na ażurowe robótki nadaje się doskonale) i, po raz pierwszy, Himalayę w ciekawych i ciepłych melanżowych kolorach.
Podobno ta włóczka jest antyalergiczna. Macana przez foliowe opakowanie wydaje się miękka jak bawełna. Zobaczymy, jak się spisze w dzierganiu.
Oprócz tego, jakbym ich jeszcze miała za mało, nabyłam nowe szydełko. Bambusowe konkretnie. A co z tego wszystkiego powstanie - o tym na razie cichosza. Wy sobie pogdybajcie, a ja idę frygidrygać frenetycznie z moimi robótkami.
PS
Dziękuję za pochwały dla "Cappuccino". Zdjęcia ze mną nie będzie z powodów, o których już wcześniej parę razy pisałam.
Himalaya jest cudownie miękka. Nie wiem, czy antyalergiczna, ale dzierga się i nosi cudnie. Widzę, że "Alicja..." wywarła wpływ :); tez mi się to skojarzyło z szydełkami i drutami :)))
OdpowiedzUsuńHymm... No, nareszcie coś grubszego ;)
OdpowiedzUsuńHimalaya Batik, powiem Ci, że sam na nią zarzuciłem oko, czekam, na Twoje relacje :)
Ojeju, to fotki an kimś innym ! ;P