Wiele razy oglądany, podziwiany, dotykany. Ale bez pomysłu na dziergane życie. Czas płynął, mijały dni. Motek prawie poszedł w zapomnienie. Aż tu nagle pojawił się na ekranie komputera taki widok...

W motek wstąpiła nadzieja. Bambusowe szydełko poszło w ruch. Może uda się zdążyć na przedwiośnie...? Okazało się jednak, że jeden motek, choć spory, to za mało. Cóż było robić - znów przyszło czekać na nierychliwego pocztyliona.
Gdy zjawił się drugi motek, w równie pięknym kolorze beżowym, szydełko na nowo ożyło. W mig powstała miękka, prążkowana czapka. Nic to, że na coraz cieplejszą porę roku nieodpowiednia. Będzie jak znalazł na... następne przedwiośnie.
jam trąba:)
OdpowiedzUsuń na zawszeczapeczka śliczna, zawsze modna i na czasie, więc może sobie spokojnie poczekać na zimniejszą porę roku
pozdrawiam
Fajna ta czapa ! ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeFajna czapunia :))
OdpowiedzUsuń na zawszeA czemu nie dokupiłaś tego samego koloru? Tak tylko pytam, bo osobiście nie jestem "beżowa"... *^v^* Czapeczka fajna.
OdpowiedzUsuń na zawszeKojarzy mi się z lodami waniliowo- truskawkowymi- tak wakacyjnie. Nad morzem np to na pewno znalazłaby zastosowanie!
OdpowiedzUsuń na zawszeCzapusia fajna bardzo fajna pozdrawiam kriss
OdpowiedzUsuń na zawszebardziej by mi pasowała kategoria bomba a nie trąba ;) ;) a czapeczka fajna tylko czy Ty ją będziesz nosiła? czy ktoś inny? bo ja ją chcę zobaczyć na głowie :))
OdpowiedzUsuń na zawszePiękna bajka:) A jej zakończenie wspaniałe!
OdpowiedzUsuń na zawszeFajna czapka! A jak wykorzystasz resztki? Pozdrawiam. Trąba.
OdpowiedzUsuń na zawsze