niedziela, 16 maja 2010

Zaczipowany Chopin

Uprzejmie donoszę, że dzisiejszy wpis wstukuję bardzo powoli i leniwie. Przyczyna stanu - nie spałam prawie całą noc. O nie, bynajmniej nie cierpię na bezsenność. Na to chyba jeszcze za wcześnie. Co zatem robiłam? Ano wzięłam udział w siódmej już edycji Nocy Muzeów. To był mój szósty raz i tradycyjnie tropiłam ślady moich zainteresowań, czyli bardzo szeroko pojętych robótek ręcznych.
Jako pierwsze odzwiedziłam Muzeum Etnograficzne, gdzie obejrzałam wystawę polskiej grafiki reklamowej 1918-1989 pt. "Świetnograficzne". Byłam pierwszą zwiedzającą, a przywitały mnie obiekty moich marzeń, czyli manekiny krawieckie.



Tropy znalazłam dwa - reklama polskiego lnu i damskiej kolekcji wiosennej z 1961 roku.



Na wystawie "Rękodzieła i rzemiosła ludowego" w siąsiedniej sali natrafiłam na więcej ciekawostek: przepiękne koronki koniakowskie, hafty na różne okazje i stroje ludowe.




W poszukiwaniu pięknie zdobionych strojów, tylko z zupełnie innym przeznaczeniem, przeniosłam się do Muzeum Teatru Wielkiego. I tu się nieco rozczarowałam, bo było ich znacznie mniej, niż zapamiętałam z poprzednich odwiedzin. Szkoda, bo wtedy nie miałam ze sobą aparatu i nie mogłam ich wszystkich uwiecznić. Teraz sfotografowałam m.in. stroje Niny Andrycz i Ignacego Gogolewskiego z "Popołudnia kochanków" (1994) i Heroda i Herodiady z "Salome" (1961). Mało...


Czas płynął, a ja z Placu Teatralnego powędrowałam na Stare Miasto, wprost do Galerii Azjatyckiej. Mieści się tu jedyna w Polsce kolekcja 170 eksponatów dzieł sztuki i rzemiosła birmańskiego. Wszystko aż kapie od złota. W oko wpadły mi misternie wykonane kukiełki (marionetki...?) ludzi i zwierząt oraz wyszywane koralikami i złotymi nićmi wachlarze.



Atrakcją wieczoru w galerii było teatr cieni z wyspy Jawy o zaskakująco zabawnej współczesnej tematyce. Oglądałam go od drugiej strony, "od kuchni" (tylko takie miejsce znalazłam, bo tylu było chętnych), czyli widziałam jak animator porusza lalkami i wykonuje efekty specjalne. A tak to wyglądało od strony widowni - iście koronkowe cienie bohaterów przedstawienia.



Zmierzając do kolejnego punktu zwiedzania, zrobiłam zdjęcia reklam interesująco wykorzystujących robótki ręczne. Na rynku Starego Miasta były to koronki na reklamie przed restauracją Magdy Gessler...

...a na Krakowskim Przedmieściu dziergany otulacz dla młotka na plakacie z okazji okrągłej rocznicy ZUS-u. Podpis "technika przyjazna człowiekowi" mówi sam za siebie...


Punktem kulminacyjnym mojej nocnej wędrówki miało być Muzeum Chopina. Miało być, bo okazało się, że zainteresowanie tą placówką przerosło oczekiwania organizatorów i w ostatniej chwili zostały wprowadzone specjalne wejściówki - karty czipowe. Tylko dzięki nim można było interaktywnie pogadać z duchem kompozytora unoszącym się wśród woni fiołków. Na czipa się nie załapałam i tym samym nie mogłam poszukać śladów mojej pasji.
Na gorąco wymyśliłam zamiennik dla Frycka, bo noc była jeszcze młoda. Wybór padł na niezbyt odległe, a nigdy nie odwiedzone przez mnie Muzem Ziemi z przepiękną kolekcją bursztynów.

Ręce aż same wyciągają się to tych przesyconych słońcem korali, broszek, szkatułek. Muzeum zwiedzałam tak dzielnie, że wyszłam z niego z dwoma pamiątkami - wisiorem z całą "kolonią koralowców" i amonitem (chyba dobrze zapamiętałam...) z Madagaskaru.



I tym optymistycznym akcentem zakończyłam nocną wędrówkę. Oczywiście impreza jak co roku była za krótka. Gdyby nie to, że większość miejsc była otwarta tylko do 1:00, to dałabym radę obejrzeć jeszcze co najmniej jedno muzeum. Może też udałoby mi się przejechać słynnym autobusem "ogórkiem". Cóż, do następnej okazji. To już za rok... ")
PS
Pokazałam teraz jedynie część zdjęć. Resztę, moim zdaniem, równie ciekawą, postaram się w najbliższym czasie umieścić na fotoblogu. Zachęcam więc do oglądania.
Bardzo dziękuję za wszystkie miłe słowa dla "Stalowych magnolii". Podniesiona na duchu Waszymi komplementami, zabieram się za nową robótkę z top listy.

5 komentarze:

  1. Super reportaż! W tym roku brałam aktywny udział w nocy muzeów i sama pracowałam w obsłudze jednego eventu. Dlatego nie mogłam skorzystać z atrakcji. Tym milej ogląda się Twoje zdjęcia! Dzięki:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. ależ miałaś ciekawą noc. Super fotki...
    zapraszam do zabawy w 10 zdjęcie

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Ciekawe, że normalnie obsługa muzeów pasy by darła z człowieka, kiedy chce zrobić zdjęcie eksponatów, a podczas Nocy Muzeów jakoś im to nie przeszkadza... ^^

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Ciekawą nockę miałaś :)) Zdjęcia bardzo interesujące :))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. sliczne zdjecia i szkoda ze takie nocki sa tylko raz do roku ,a chcialo by sie wiecej i czesciej :)))

    OdpowiedzUsuń na zawsze