Po iluś centymetrach słupków i łańcuszków oraz łańcuszków i słupków dobrnęłam w aktualnej robótce do ananasów. Miało być fajnie, na tę zmianię wzoru czekałam przecież od samego początku. I właśnie w tym momencie robótka przestała mi się podobać. Odłożyłam ją, aby od niej odetchnąć, nabrać nowych chęci etc. I tak przeleżała kilka tygodni, aż stwierdziłam, że nie ma co się z nią męczyć i dziś zakończyła swój żywot. Sprułam dokumentnie i palec mnie boli od zwijania nitki w kłębek.
Boli mnie też pewien odcinek kręgosłupa. Od jogi mnie boli. Mam nadzieję, że kiedyś przestanie, jak się na dobre rozkręcę. Dziś byłam na moich trzecich zajęciach. Muszę się pochwalić, że wykonałam wszystkie pozycje, łącznie z tytułową świecą na krzesełku (to lepiej, niż na poprzedniej sesji - wtedy zrobiałm 3/4 asan, ale to była grupa ogólna, czyli tak naprawdę zaawansowana). I tym samym obaliłam tezę mojej poprzedniej instruktorki, która twierdziła, że nie powinnam stać w świecy, bo mam skrzywienie kręgosłupa i jestem zbyt szczupła. A joga jest m.in. właśnie po to, żeby coś na ten biedny i pokręcony kręgosłup poradzić. No i niech mi ktoś pokaże grubego jogina... ")
Namaste!
Prułaś spacerując może..? ;) (swoją drogą szkoda...)
OdpowiedzUsuńNa jodze się nie znam - czy to krzesełko to takie prawdziwe - relne, służące do siadania??
Chyba powinnam też iść na te jogę, bo mój odkręgosłupowy ból nie odpuszcza, tylko nieco przygasł. I może bym schudła przy okazji... ~^^~
OdpowiedzUsuń