Na pierwszy ogień pójdą oczywiście rzeczy, które uważam za udane, lubię je, dobrze się w nich czuję i często je noszę:
~ bluzka "Błękitne Nic" (nic dodać, nic ująć :))
~ bluzka "Cappuccino" (idealna do pracy i na inne okazje)
~ sweterek "Creme de la creme" (trylion kwadracików do połączenia, ale efekt wart zachodu...)
~ spódnice "Bordeaux" i "Gorzka czekolada" (obie powstały z włóczki odzyskanej z 4-kolorowego szala i w tej postaci wyglądają zdecydowanie lepiej)
~ szal "Ecru" (bardzo stary wzór, który niedawno sama dla siebie odtworzyłam, bo oryginał zaginął był dawno temu)
~ szal "Ekologiczny" (z resztek moheru; jedyny wydrutowany, jak na razie...)
~ mitenki "Czekoladowe" (jesienią i zimą zakładane non stop)
~ spódnice "Bordeaux" i "Gorzka czekolada" (obie powstały z włóczki odzyskanej z 4-kolorowego szala i w tej postaci wyglądają zdecydowanie lepiej)
~ szal "Ecru" (bardzo stary wzór, który niedawno sama dla siebie odtworzyłam, bo oryginał zaginął był dawno temu)
~ beret "Malinowy chruśniak" (bo jestem wielbicielką tego rodzaju nakrycia głowy)
Teraz kolej na rzeczy udane, ale noszone rzadziej, np. ze względu na kolor (jako kobieta pracująca, sporo czasu spędzam w, nazwijmy to umownie, biurze, często na widoku, i nie mogę paradować w barwach wojennych):
Teraz kolej na rzeczy udane, ale noszone rzadziej, np. ze względu na kolor (jako kobieta pracująca, sporo czasu spędzam w, nazwijmy to umownie, biurze, często na widoku, i nie mogę paradować w barwach wojennych):
~ tunika "Rafa koralowa" (moje pierwsze ananasy)
~ sweterek "Turusowe puzzle" (powstał w większości w poprzednim miejscu pracy, na nocnych zmianach)
~ sweterek-kamizelka "Kwiatowy" (mój najstarszy wyrób; ma odpinane rękawy)
~ sweter "Moherek" (zdecydowanie tylko na chłodne dni; ma kołnierz mojego pomysłu)
~ wdzianko "Graphite Bright" (eksperyment, czy da się zrobić coś ciekawego z włóczki z odzysku)
A na koniec pokażę dziergadła, z których jestem zadowolona, ale jeszcze czekających na swój debiut:
~ spódnica "Lody śmietankowe" (do białej lnianej szmizjerki na lato)
~ szal "Creme brulee", rękawiczki "Łososiowe" i czapka "Eco Cotton" (wyjdą z szafy, gdy przyjdą chłody)
Ogólnie przegląd wypadł in plus, ponieważ staram się szydełkować (lub od wielkiego dzwonu drutować) modele, w których będę chodzić, których potrzebuję oraz pasują do reszty garderoby i moich upodobań. Co do włóczek, to od dawna jestem zwolenniczką tyh naturalnych. Dlatego tak jestem zachwycona czeską Snehurką, a także bawełnami i wełnami od Debbie Bliss. Wyjątek do tej pory zrobiłam tylko dla akrylu Himlaya Mercan Batik, bo jest antyalergiczny.
~ top "Łosoś na topie" (połączenie dwóch modeli wg inwencji własnej)
A na koniec pokażę dziergadła, z których jestem zadowolona, ale jeszcze czekających na swój debiut:
~ spódnica "Lody śmietankowe" (do białej lnianej szmizjerki na lato)
Ogólnie przegląd wypadł in plus, ponieważ staram się szydełkować (lub od wielkiego dzwonu drutować) modele, w których będę chodzić, których potrzebuję oraz pasują do reszty garderoby i moich upodobań. Co do włóczek, to od dawna jestem zwolenniczką tyh naturalnych. Dlatego tak jestem zachwycona czeską Snehurką, a także bawełnami i wełnami od Debbie Bliss. Wyjątek do tej pory zrobiłam tylko dla akrylu Himlaya Mercan Batik, bo jest antyalergiczny.
I to by było na tyle. Właśnie rozpoczęłam długi czerwcowy weekend, wypada więc nieco nadrobić zaległości z top listy. Chwytam zaraz za szydełko i cześć pracy!
Nie robiłam jeszcze na szydełku ananasów, i nie mam dzierganej spódnicy, nowe wyzwania wciąż przede mną! *^v^*
OdpowiedzUsuńNo imponujący dorobek a szydełkowe rękawice urocze.
OdpowiedzUsuńZulko, blekitne nic i capuccino bardzo mi sie podobaja. Ja nie lubie szydelka, wyroby szydelkowe wydaja mi sie takie niedzisiejsze i przestazale ale te dwie bluzeczki sa poprostu boskie. Podobaja mi sie tez spodnice. Generalnie uwazam, ze wprowadzasz szydelko w XXI wiek :)
OdpowiedzUsuń