poniedziałek, 14 czerwca 2010

Szarotkowo plenerowo

W Amfiteatrze w Łazienkach...

...w otoczeniu różanych krzewów...

...w towarzystwie pozujących w najdziwniejszych miejscach pawi...


...wspomagane domowej roboty ciastem z truskawkami...

...machałyśmy wczoraj dzielnie drutami i szydełkami z okazji Światowego Dnia Dziergania w Miejscach Publicznych...


Dobrze, że pogoda dopisała, bo dziś zostaje uprawianie dziewiarstwa w zaciszu domowym, za co się za chwil kilka zabieram.
PS
Agato, prułam siedząc na łóżku, bo pora była już późna. Unicestwianie w trakcie spaceru muszę wypróbować. Co do krzesełka - to jest ono specjalne, metalowe z drewnianym, z jednej strony wyższym siedziskiem. Przypomina takie składane, ogrodowe, na których boję się siadać, bo kiedyś w dzieciństwie jedno z nich mnie nieco przytrzasnęło. Jogowe krzesełka są bezpieczne i bardzo stabilne.
Brahdelt, gorąco polecam jogę. Na ostatnich moich zajęciach instruktor opowiadał, że na wcześniejszej sesji doprowadził kobitkę do łez, a potem mu dziękowała, bo poprzez odpowiednie rozciąganie pozbyła się nerwobólu w biodrze. "Joga otwiera to, co w nas zamknięte..."

3 komentarze:

  1. O rany! toż to jak bym wiedziała, to bym przybyła! Też w stolicy siedzę! szkoda:(

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. W Poznaniu też miałyśmy publiczne dzierganie, ale niestety takich pawi u nas brak :D , no chyba, że w ZOO ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Fajnie, że większość z robótkujących robiła zdjęcia, dzięki temu można was wszystkie zobaczyć w komplecie, po kawałku na różnych blogach! *^v^*

    OdpowiedzUsuń na zawsze