Jak już wspominałam, wśród moich dawnych allegrowych zakupów był agat mleczny. A dokładnie trzy sztuki, różowiutkie jak świnki trzy. Zamawiając te kamienie, nie zdawałam sobie sprawy, jak duże i dość ciężkie mogą one być. Nie wiem, o czym ja wtedy myślałam, bo przecież sprzedawca podał dokładne wymiary. Do tego okazało się, że dwa są prawie jednakowe, a trzeci nieco z innej bajki - bardziej oszroniony. I jak na razie tylko ten ostatni znalazł swoją przystań na gotowym łańcuszku.
E voila!
PS
Dziewczęta, dziękuję za komplemety dla poprzedniej biżuterii i biurowej stylizacji ")
fajnie, że naszyjnik "podpasował" do tej prześlicznej torebki...
OdpowiedzUsuńa ja myślałam, że agaty to tylko ciemne występują; moja wiedza ogranicza się do jednego który posiadam ;)
OdpowiedzUsuńTorebkę nabyłaś cudną!