czwartek, 4 listopada 2010

Nieco folkloru, czyli Fuksjowe mitenki

Ostatnio na blogach trwa wietrzenie włóczkowych zapasów i przerabianie zalegających motków na małe i duże projekty. Zainspirowana tym, co zobaczyłam niedawno u Pimposhki, wygrzebałam z koszyka dwa kłębki bawełny, chwyciłam za druty i po swojemu wydziergałam Fuksjowe mitenki.



Nie mam drutów skarpetkowych (chyba właśnie ich należałoby użyć, aby dziergać na okrągło i bez szwów wąskie rzeczy), robiłam więc na takich na żyłce, a całość połączyłam szydełkiem. Po raz pierwszy robiłam z dwóch motków jednocześnie - dzianina wyszła mięsista i ciepła. Podoba mi się taki sposób, choć jest włóczkożerny. W sumie jestem zadowolona z tych mitenek, tym bardziej że w moim przypadku machanie drutami jest umiejętnością zdecydowanie mniej rozwiniętą niż szydełkowanie.
Mitenki miały swoją premierę przedwczoraj, w zestawieniu z motylowym szalem z Tchibo. Zauważyłam, że przyciągały spojrzenia ludzi w metrze. Znaczy się, wyróżniam się ")

A to bonus - bawiłam się aparatem...



PS
Dziewczęta, dziękuję za słowa wsparcia pod poprzednim postem.
Agato, słucham tylko dwóch piosenek Shakiry, aby ćwiczyć kroki merengue i popracować nad ruchami bioder. Takie domowe przygotowanie do salsoteki :)


---
Metka: bawełna Snehurka (resztki pozostałe po bluzce, która przestała mi się podobać i poszła do ludzi), druty bambusowe nr 3,5 oraz szydełko nr 0.

6 komentarze:

  1. Fajne te fuksjowe mitenki i przydadzą ci się z pewnością.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. urok prostoty w ślicznym kolorze :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Żeby robić wąskie, tubowe rzeczy nie trzeba mieć skarpetkowych drutów. Zresztą ja ich nie lubię i wszystko dziergam na drutach z żyłką, metoda magic-loop. Zawsze mi te pończosznicze druty wypadają w trakcie, brrr...
    Miteny pierwsza klasa!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. fajne mitenki w pięknym kolorze...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. Ciesze sie, ze moglam zainspirowac. A te mitenki to sa moze cieniowane? Bo na zdjeciu tak troche wygladaja. Kolor swietny, az mam ochote sobie takie same wydziergac. Z Zauberball :) Bardzo mi sie podobaja. Ja juz druga pare robie na kolejny prezent urodzinowy (mam nadzieje, ze Mark, maz Katie nie ma tez urodzin bo nie wyrobie hehe) i nie mam czasu sobie mitenek strzelic a za oknem coraz zimniej.

    OdpowiedzUsuń na zawsze