Już za minutkę, już za momencik świąteczny weekend zacznie się kręcić - tak pozwolę sobie sparafrazować słowa piosenki znanej z oglądanego w dzieciństwie programu.
Do rozpoczęcia zaległego urlopu zostały mi już tylko 4 dni robocze. Tylko i aż, bo takie ostatnie chwile przed świętami i końcem roku są najgorsze - jakiś nieopisany galimatias, nerwówka, dezinformacja, a nawet sporo negatwynych emocji. Dodatkowo odczuwam brak zrozumienia dla tego, co robię, brak pomocy, gdy jej potrzebuję.
I przygnębia mnie "zima w mieście", pośniegowe błocko, pochmurne niebo, przymus ubierania się w naście rzeczy, by nie zmarznąć. Przez to, że stolica jak zwykle nie jest przygotowana na atak zimy, nie zdążyłam wczoraj na sesję jogi, choć wyszłam z pracy przed czasem.
I jeszcze te tłumy ludzi w sklepach, goniących za skórką pomarańczową do ciasta i za smętnym karpiem. Jak by od prawdziwej rodzinnej atmosfery w wigilijny wieczór ważniejsze było to, czy na stole będą pierogi z grzybami, czy z kapustą.
Chcę i potrzebuję jak najszybciej zacząć mój zasłużony odpoczynek. Mój organizm się tego domaga.
Urlopu mam sporo - od Wigilii do 2 stycznia. Zastanawiałam się, jak ten czas wykorzystać. Miałam w sumie trzy opcje do wyboru. Pierwsza była asekuracyjna i najmniej chciałam jej realizacji. Druga umarła śmiercią naturalną w wyniku wydarzeń przedostatniego dołującego weekendu. W tychże okolicznościach trzecia opcja okazała się mieć ogromną siłę przebicia. Otóż święta spędzam skromnie w domu, a resztę czasu na jogowym wyjeździe w górach. Będę się wyginać w asanach, uczyć się wegetariańskiego gotowania, zgłębiać tajniki artystycznego filcowania, wdychać górskie powietrze, czytać zaległą lekturę, dokańczać robótkę na drutach i odpoczywać, odpoczywać, odpoczywać. No i jeszcze witać Nowy Rok na balu przebierańców, a potem na macie sekwencjami Surya Namaskar.
Znajomi, z którymi jadę, bardzo się cieszą, że się zdecydowałam. Koleżanka z pracy stwierdziła, że to najlepsza rzecz, jaką mogłam zrobić. Koleżanki ze szkoły jogi i dalsi znajomi też mnie popierają.
W tym roku raczej na blogu już się nie pojawię; Wasze oczywiście nadal będę odwiedzać i, jeśli dam radę, komentować. Tak więc zawczasu składam Wam serdeczne życzenia - spędźcie Święta i rozpocznijcie Nowy Rok wśród ludzi, których kochacie i którzy Was kochają!
Małą gwiazdkę przed świętami
Przyjmij proszę z życzeniami.
Może spełni się marzenie -
Białe Boże Narodzenie.
Lub, gdy przyjdzie Ci ochota,
Niech to będzie gwiazdka złota.
Bo gdy spada taka z nieba,
Wtedy zawsze marzyć trzeba.
No, a jeśli tak się zdarzy,
Że srebrzysta Ci się marzy,
Możesz także taką zdobyć
I choinkę nią ozdobić.
Gwiazda gwiazdce zamrugała
I choinka lśni już cała.
Naszych marzeń jest spełnieniem,
Bo jest piękna jak marzenie.
A pomarzyć czasem trzeba,
Każdy pragnie gwiazdki z nieba.
Ja w piątek mało nie umarłam od tłumów ludzi w centrum handlowym (musiałam kupić jeszcze jeden prezent przez wyjazdem na święta do teściów).
OdpowiedzUsuń na zawszeBardzo dobrze, że zdecydowałaś się na ten wyjazd, czasami trzeba się zdecydowanie oderwać od codzienności! Trzymaj cię cieplutko! *^v^*
Dziękuję za życzenia i Tobie również życzę cudnych Świąt i udanego wypoczynku!
OdpowiedzUsuń na zawszeZulka, z tego co piszesz wynika, że wybrałaś najlepszą urlopową opcję :)
OdpowiedzUsuń na zawszewielu przyjemności Tobie życzę!
Wesołych, spokojnych, leniwych Świąt i samych wspaniałych dni w Nowym Roku!
OdpowiedzUsuń na zawsze