niedziela, 31 stycznia 2010

Po przerwie technicznej...

...wracam do mojego bloga i do Was. Z nowym internetem, z kotką na kolanach, kubkiem różano-imbirowej herbaty, z sercem rozedrganym, z myślami splątanymi, z napoczętymi robótkami, z nadzieją na Wiosnę, z tysiącem ważnych spraw... I z trzema wyróżnieniami, na które chyba niezbyt zasługuję, ale które są bardzo miłe.



Dziękuję, beso_78!


PS
Na Wasze komentarze dotyczące "Cappuccino" na razie nie odpowiem. Niech sobie będzie trochę tajemniczo. Jeśli chcecie, możecie zgadywać dalej. Ja idę nadrobić zaległości, popływać po blogach.

piątek, 22 stycznia 2010

Popijam cappuccino

Tą robótką zajmuję się już od jakiegoś czasu. I w najbliższej przyszłości nie zamierzam przestać. Mam zamiar wyprowadzić ją na prostą po dwóch nieudanych próbkach. Nazwałam sobie to dziergadło "Cappuccino" (stąd tytuł posta), bo takie mam skojarzenia kolorystyczne. Chociaż moja koleżanka z pracy twierdzi, że to raczej barwa lnianego płótna. Ja jednak wolę bardziej smakowite porównania.






Jeśli macie ochotę, możecie zgadywać, co z tych kawowych ananasów powstanie. Nawet najbardziej dziwaczne pomysły i komentarze są mile widziane.

czwartek, 21 stycznia 2010

Guzik

Wcale nie z pętelką i niebylejaki. Zresztą zobaczcie sami...


Taki oto gadżet krawiecki dostałam od iwi_ki z Pikotkowa. Dziękuję bardzo! A to ci dopiero niespodzianka!
Guziczek do swoich blogów niechaj przyszyją wszystkie zaglądające do mnie kobietki.

środa, 20 stycznia 2010

Tak pro forma...

...przypominam, że trwa nominowanie blogów do oceny przez Szanowne Jury w konkursie Blog Roku 2009. Głosowanie zakończy się 21 stycznia o godz. 12:00, tak więc jeszcze nieco czasu zostało. Ja na pewno nie wygram, ale udział wzięłam :)








PS
Dziękuję w imieniu mojej "Ciarni" za wszystkie komplementy. I cieszę się, że tak na Was podziałała.
Brahdelt, skoro pytasz gdzie to jest, to odpowiadam - w moim i Twoim mieście rodzinnym.
Janola, rozwiązałaś zagadkę, choć nie jest to ani filet szydełkowy, ani koronka siatkowa. Moim zdaniem te serwetki są robione maszynowo, jak współczesne poliestrowe firanki. Przy najbliższej okazji postaram się im lepiej przyglądnąć. Ale tak sobie myślę, że są tam po to, aby wydobyć piękno tych prawdziwych, szydełkowych.
Basiu z Ustki, akurat serwet dzierganych na drutach w herbaciarni brak.
Pimposhko, czyżbyś zamierzała oddać głos na mojego bloga, gdyby to było możliwe...? ;)

niedziela, 17 stycznia 2010

Wyższy stopień wtajemniczenia

Drodzy Czytelnicy! Przygotujcie się – ten wpis będzie nadzwyczajnie długi. Zabieram Was w fotograficzną podróż do magicznego miejsca. To mała herbaciarnia niedaleko mnie. W skrócie „Ciarnia”, gdyż część neonu nad wejściem jakoś tak wkrótce po otwarciu zgasła i tak pozostała do dziś. Ale ten fakt w niczym nie przeszkadza bywalcom, wręcz przeciwnie – tylko dodaje przewrotnego uroku. Z herbaciarnią wiąże się zabawna historia. Poleciłam ją dawno temu koleżance, nigdy wcześniej nie będąc tam osobiście. Po prostu zauważyłam nowy lokal i luźno pomyślałam, że kiedyś tam zajrzę. Koleżanka zaś rozleklamowała to miejsce wśród swoich znajomych, opowiadając za każdym razem, jak to ja tam często przychodzę. I tak się złożyło, że wczorajszego wieczoru z ową koleżanką po raz pierwszy przestąpiłam próg „Ciarni”. I „Ciarnia” stała się naprawdę moja.



















































Ciekawa jestem, czy choć trochę poczuliście się jak ja. Na widok tych wszystkich szydełkowych serwet, obrusów, firan, stroików, świec, starych zegarów, pater z ciastami i porcelanowych filiżanek skomponowanych w klimatyczną całość wprost oniemiałam. Grzechem byłoby nie uwiecznić choćby części tych pyszności na zdjęciach.

PS
Dla doświadczonych robótkowiczów mam zagadkę – która z serwet (jest na dwóch fotkach), przykrywających stoliki, nie jest wykonana szydełkiem?

niedziela, 10 stycznia 2010

Solar na bis

Oto jeszcze kilka propozycji, które zwróciły moją uwagę w Solarze. Na dwóch pierwszych print screenach dzianiny w pięknych i oryginalnych zestawieniach kolorystycznych, na trzecim - bardzo pomysłowe wdzianko, które jest jednocześnie kamizelą zapinaną na guziki i szalem.






PS
Ten post dedykuję Pimposhce :) Mam kilka solarowych rzeczy, kupionych lata temu; są nie do zdarcia i nadal modne.

piątek, 8 stycznia 2010

Kocio

Przeglądając internet (tak dla relaksu), zajrzałam na stronę firmy ubraniowej Solar. I znalazłam tam, wśród bardzo ciekawych, barwnych i przytulaśnych dzianin na zimę, coś dla... kociarzy. Pozwoliłam sobie zrobić print screeny tych projektów, aby je Wam pokazać.




Jak dla mnie bomba! Dzięki takim pomysłom trochę łatwiej przebrnąć przez zimowe zaspy. Zajrzyjcie i Wy http://www.solar-company.com.pl/0910/ Może znajdziecie coś dla siebie...?


PS
Wzór na łapkę kuchenną zaczerpnęłam ze starego pisemka "Burda Special. Szydełko" nr 4/96. W oryginale łapki były wielokolorowe.

wtorek, 5 stycznia 2010

Historie kuchenne*

Pamiętacie jeszcze zaczęty przeze mnie jakiś czas temu szalik "Zielony Groszek z ryżem"? Jeśli tak, to już możecie o nim zapomnieć. Ciąg dalszy nie nastąpi. W trakcie świątecznych porządków w pudle z włóczkami przyglądnęłam się robótce krytycznie i stwierdziłam, że to jednak nie był dobry pomysł. No i sprułam "Groszek". I wpadłam na pomysł, aby zrobić z tego opornego w szydełkowaniu lnu łapkę kuchenną. Okazała się takowa potrzebna w kuchni, a ciut żal mi było wydawać pieniądze na kawałek krzywo pikowanego i bylejakiego materiału w sklepie.
Gotowa łapka wygląda tak...




Aha, chrzest bojowy łapka jak najbardziej przeszła.


---
Metka: len 70%, wiskoza 30%, 220 mb, 100 g; XIMA



* Polecam ten film http://historie.kuchenne.filmweb.pl/

niedziela, 3 stycznia 2010

Przylecieli z nieba biali anieli

Przylecieli z nieba biali anieli.
Nad bialymi polami,
Nad białymi łąkami,
Nad białymi dachami
Przyfrunęli.

W ostatni dzień minionego roku Antonina ogłosiła koniec swojej "Anielskiej zabawy blogowej". Każdy uczestnik (i ja też :)) otrzymał taką wspaniałą anielską odznakę...



Wszystkie piękne, pomysłowe i wykonane różnymi technikami anioły można podziwiać na specjalnie utworznym blogu http://antonina-zabawyblogowe.blogspot.com/

Hm, mój aniołek ma numer 13...

piątek, 1 stycznia 2010

Wyprzedaż

“So many beautiful things, so little time” - takim hasłem reklamował się niedawno jeden z londyńskich sklepów, aby przyciągnąć jak najwięcej klientów. Nic dodać, nic ująć. Kwintesencja promocji, okazji, obniżek i wyprzedaży.


Ja nie będę gorsza (wszak kto pierwszy, ten lepszy) i chętnie pozbędę się 6 motków czerwonej Virginii.




Cena jednego motka 6 zł + koszty przesyłki. Skład: 100% bawełna, 100g -417m, tex 240.
Włóczka jest zalecana na druty nr 2-3, ale równie dobrze sprawdza się w szydełkowaniu. Dowód na to – moja tunika Rafa koralowa (tutaj widać właściwy odcień włóczki).








Na nowego właściciela czeka też Jagodowy Naszyjnik z kulek owiniętych nićmi i drewnianych koralików nanizanych na wstążkę. Długość ok. 65 cm. Cena 15 zł + koszty wysyłki.



A więc zapraszam. Zainteresowanych proszę o informację w komentarzu.

PS
Dziękuję wszystkim za przemiłe życzenia noworoczne!
Dziękuję za pochwały dla mojego aniołka. Jako tło obrazka wykorzystałam zasłony lniane z IKEA.

I jeszcze małe pro forma: fotka na Boże Narodzenie pochodzi ze strony http://www.krainatapet.pl/, a na Nowy Rok z http://www.davno.ru/