piątek, 30 kwietnia 2010

W ślad za Marylin Monroe

Słynna blondynka powiedziała kiedyś: "Pieniądze szczęścia nie dają, dopiero zakupy." Chcąc się więc uszczęśliwić - być może pozornie, być może na krótko - wydałam swoje ciężko zarobione złotówki na dawno upatrzoną jedwabną bluzkę (akurat trafiłam na 50% obniżkę w Camaieu)...



...oraz oczywiście na włóczki - moje ulubione bawełny z bambusem od Debbie Bliss (na nie też była obniżka)...


Do zamówienia dostałam gratisowe próbki Eco Baby i Silka, które jakoś tak niespodziewanie pięknie skomponowały się z delikatnym wzorem na bluzce. I już mi chodzą po głowie pomysły, jak ten miły fakt wykorzystać.


Motki kupiłam w Art-bijou. Może i jest tu nieco drożej niż w innych pasmanteriach internetowych, ale wybór Debbie Bliss jest ogromny, obsługa rewelacyjna i można poprosić o próbki dowolnych włóczek.
PS
Pozostając w temacie roślinnych motywów, zapraszam do obejrzenia fotek zrobionych dziś przeze mnie w BUW-ie

środa, 28 kwietnia 2010

Weź (na kolana) kota

Jeśli zbyt Ci samotność dokucza,
a Twe serce w rozterkach się miota,
to znajdź coś, co Ci miłość wymruczy
- weź kota.
Jeśli Ci kryzys zdrowie rujnuje
lub zawiodła bliska istota,
to zrób to, co niewiele kosztuje
- weź kota.
Jeśli w koło panoszą się wieprze
i otacza Cię zwykła hołota,
to zrób to, co dla Ciebie najlepsze
- weź kota.
Jeśli los Ci doskwiera boleśnie
i rozwściecza znajoma tępota,
to zrób to, co słyszałeś już wcześniej
- weź kota.

niedziela, 25 kwietnia 2010

Szarotkowo

Moje pierwsze. Udane. Ciekawe przeżycie dziergania w grupie. Tyle różnych osób z taką samą pasją.
Dziewczyny przy pracy...



Honorowy gość spotkania - lalka przywieziona przez Brahdelt...

Właścicielka Lollipop, która, tak jak obiecała, wskrzeszała stary szydełkowy projekt...


A na koniec moja najnowsza robótka. Muszę przyznać, że w trakcie spotkanie całkiem sporo mi jej przybyło. I nie byłam jedyną szydełkującą osobą.


Do zobaczenia na następnym Szarotkowie!

sobota, 24 kwietnia 2010

Creme brulee...

...czyli Mademoiselle Karen śpiewa po francusku o moim ulubionym deserze i... mojej nowej robótce.




PS
Powiększonej top listy nie będę wklejać, bo lubię, aby w moim świecie szydełkowym były rzeczy owiane tajemnicą. Powiem tylko, że to misz-masz kulturowy i na pewno większość z Was wiele razy oglądała niektóre modele.
Bon Appetit! ;)

czwartek, 22 kwietnia 2010

Plany, postanowienia i postulat

Kilka dni temu przejrzałam moje całkiem spore zasoby fotek i wzorów szydełkowych. Wybrałam spośród nich te, które najbardziej przypadły mi do gustu i które zamierzam w przyszłości - bliższej lub dalszej - wydziergać. Powstała taka top lista. Prawdopodobnie ulegnie jeszcze małej modyfikacji - pewnie coś dodam, a coś innego odrzucę. Ale jak na razie wszystko, co warte uwagi, prezentuje się razem tak...




Postanowiłam też sobie zabrać się za nową robótkę dopiero wtedy, gdy wyszydełkuję "Koralowe otulenie". Jednak przez to, że zmodyfikowałam nieco wzór, głowię się teraz nad udanym zakończeniem szala. Średnio mi to idzie i szal nabiera mocy urzędowej. W tej sytuacji oczywiście na warsztat wzięłam nową rzecz. Co to takiego? - wszystko okaże się w swoim czasie.
A skoro o czasie mowa, to ja bardzo, ale to bardzo poproszę o wydłużenie doby. Kto z robótkowiczów też jest za tym postulatem - ręka do góry. Postulat można podpisywać w komentarzach :)


PS
beso_78, Przemku, Patrycjo,CU@5 , kriss, Małgorzato, cieszę się, że spodobała się Wam moja bajka, tzn. czapka :)
Brahdelt, dokupiłam beżowy motek z dwóch powodów: 1. wrzosowe już się wyprzedały i na razie ich brak; 2. chciałam, aby czapka pasowała kolorystycznie do szala, na tle którego ją fotografowałam.
Anno, czapka jak najbardziej będzie przeze mnie noszona, bo i szal, o którym wyżej wspomniałam, należy do mnie, ale autoportretów na blogu nie będzie.
Lucyno, świetnie, że zwróciłaś uwagę na resztki włóczki. Specjalnie wrzuciłam tę fotkę. Może masz jakiś ciekawy pomysł na ich wykorzystanie? Czekam na propozycje.

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Bajka

Był sobie motek. Motek od Debbie Bliss, w pięknym wrzosowym kolorze.







Wiele razy oglądany, podziwiany, dotykany. Ale bez pomysłu na dziergane życie. Czas płynął, mijały dni. Motek prawie poszedł w zapomnienie. Aż tu nagle pojawił się na ekranie komputera taki widok...







W motek wstąpiła nadzieja. Bambusowe szydełko poszło w ruch. Może uda się zdążyć na przedwiośnie...? Okazało się jednak, że jeden motek, choć spory, to za mało. Cóż było robić - znów przyszło czekać na nierychliwego pocztyliona.





Gdy zjawił się drugi motek, w równie pięknym kolorze beżowym, szydełko na nowo ożyło. W mig powstała miękka, prążkowana czapka. Nic to, że na coraz cieplejszą porę roku nieodpowiednia. Będzie jak znalazł na... następne przedwiośnie.




Koniec i bomba! A kto czytał - ten trąba! :)


niedziela, 18 kwietnia 2010

Skarpetki od Pimposhki

Tak jak obiecałam, dziś będzie wpis o skarpetkach, które wydziergała dla mnie Pimposhka z okazji wygranego przeze mnie urodzinowego candy. Zapraszam na fotorelację.

Oto paczka tuż przed otwarciem.

Tutaj już otwarta, ale jeszcze pełna tajemnic, co też kryje się w torebeczce z kogutem i metalowych pudełeczkach...?

Odpowiedź znajduje się w liściku - dostałam od Pimposhki jej ulubione herbaty do spróbowania.

Nacieszywszy się wizją picia aromatycznej herbacianej mieszanki, powoli przechodzimy do sedna. Skarpetki oczywiście są w tym pakuneczku.


Ale zanim rozwiążecie ze mną różową wstążkę, pokażę wam pierwowzór moich skarpetek. Model pochodzi z ubiegłorocznego letniego katalogu Vogue Knitting. Te zakolanówki przypominają mi skarpetki, które nosiłam w dzieciństwie. Były białe, z bawełnianej przędzy, w przepiękne ażury. Uroczo zsuwały się z łydek i malowniczo rolowały wokół kostek.


Koniec wspomnień, czas na bohaterki dzisiejszego wpisu. Przed Wami - skarpetki od Pimposhki i nieco potem (po raz pierwszy na tym blogu :)) moje nogi w nich.




I jak Wam się podobają? Ja jestem zachwycona. Dostałam te cuda w ten piątek i to była najlepsza rzecz, jak mnie tego dnia spotkała.

PS
W ceremonii otwierania paczki oraz rozpakowywania i podziwiania jej zawartości aktywny udział wzięła moja kocica. Oczywiście najbardziej była zainteresowana nie skarpetkami, tylko bibułką, torebkami z herbatą i różową wstążeczką :)

środa, 7 kwietnia 2010

JKM MM (3)

Koty lubią, by drzwi były wciąż otwarte.
To na wypadek, gdyby chciały zmienić zdanie.
(Rosemary Nisbet)

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Czekoladowe kwiatki

Nie wiem kiedy, nie wiem jak (bywają takie zagadki jak z Archiwum X) jeden z moich t-shirtów odbarwił się w widocznych miejscach. Wypranie go nic nie pomogło. Wyrzucenie nie wchodziło w grę, bo ciuszek praktycznie nowy i mało noszony, a poza tym wygodny. Wymyśliłam dla niego koło ratunkowe - ozdobną taśmę, która ukryje to, co nieładne. Wymyśliłam, ale w trakcie robienia rozmyśliłam się, bo coś mi przestało pasować. Robótka odleżała swoje, nabrała mocy i taśma zmieniła się w kwiatki. To te, o których pisałam wcześniej, sztuk 21. Dzięki wolnemu czasowi z okazji świąt nareszcie mogłam tę robótkę dokończyć. Po renowacji t-shirt wygląda tak...




PS
Dziękuję wszystkim zaglądającym za wielkanocne życzenia.
Na dobry koniec świętowania fraszka napisana przez Wojciecha Młynarskiego:
Oto ma pisanka na polską Wielkanoc
Popatrz na Baranka i wybacz baranom.

:)

sobota, 3 kwietnia 2010

Wesołego Alleluja!


Świętego spokoju na Święta
wszystkim ludziom dobrej woli!

czwartek, 1 kwietnia 2010

W drugą mańkę


Dziś udało mi się wyrobić cały jeden motek Virginii i zaczęłam z następnego szydełkować "Koralowe otulenie" w drugą stronę. W ten sposób będę mogła kontrolować ubywanie włóczki i przybywanie robótki. Szal ma być taki do przyzwoitego okręcenia się, ale trudno mi wyliczyć, ile faktycznie ma mieć długości. Tak więc z włóczką trza być ostrożnym.