W ciągu dnia przed Nocą Muzeów zdążyłam pojechać do hurtowni pasmanteryjnej i kupić dwa komplety mojej ulubionej Snehurki na kolejne robótki z top listy. Przy okazji zdążyłam też obejrzeć wyjeżdżające z zajedni na trasy muzealne autobusy "ogórki", ale o tym będzie kiedy indziej.
Pierwsza zakupiona włóczka ma interesujący kolor - pomiędzy jasną oliwką a pistacją. Im dłużej przyglądam się jej, tym bardziej skłaniam się ku temu drugiemu odcieniowi.

Oczywiście w różnym oświetleniu, szczególnie przy ostatniej pogodzie w kratkę, motki nieco zmieniają kolor na ciemniejszy lub jaśniejszy.
Jeśli chodzi o nową robótkę, to na razie mam tylko kilka elementów. Po zrobieniu wszystkich trzeba je będzie połączyć w całość. Trochę się tego obawiam, bo nie mam całego rozrysowanego wzoru na te łączenia. Zamierzam korzystać z podobnego, więc trzymajcie kciuki, aby się udało.


Tradycyjnie na razie nie zdradzę, co z tych półksiężyców i kwiatków powstanie. Powiem tylko tyle, że jak nie lubię szydełkować rzeczy z elementów, bo tracę cierpliwość przy chowaniu miliona nitek, to dla tego niepowtarzalnego modelu postanowiłam zrobić wyjątek.
A propos nitek do schowania,
Elżbieta na ostatnim Szarotkowie podzieliła się takim oto pomysłem - można zostawiać dłuższe końcówki, nawlec na igłę i zaszywając je, w ten sposób się z nimi rozprawić. Muszę to wypróbować.
PS
Dziękuję za miłe komentarze do relacji z mojego nocnego zwiedzania. Zapraszam na fotoblog do obejrzenia kolejnych zdjęć. Oczywiście ciąg dalszy niebawem nastąpi.