Nareszcie nie pada deszcz. Nareszcie wyszło słońce. Nareszcie jest weekend. Podobno jelenie już udzielają się na rykowisku. A ja na modowisku. Przepraszam za rymy częstochowskie, ale jakoś tak mnie naszło. Wlazłam w modę po uszy - przeglądam sobie w wolnych chwilach kolekcje, szukam inspiracji, buszuję po sklepach, zestawiam stare z nowym, odświeżam szafę.
A to, co wklejam poniżej, zwyczajnie mi się podoba, wywołuje rozmarzenie, jest dawką optymizmu i kolorów.
Na początek Kenzo...
Po prostu, jak zawsze, jest boski. Ja poproszę takie kwieciste sukienki do naszych sieciówek, a tę ostatnią srebrnie połyskująca to ja chętnie założę na salsotekę.
Taka sukienka od Caroliny Herrery (co to ma nareszcie swój butik w Warszawie) też mile widziana, oczywiście za przystępną cenę...
No i taka od J.P. Gaultiera też może być - rozświetli najbardziej ponury jesienny dzień...
Od tego projektanta to jeszcze chętnie wezmę takie energetyczne zestawienie kolorów - efekt jak w powyższej kreacji...
...takie cieplutkie wzorzyste zakolanówki (może się uda wkrótce podobne u nas kupić; na razie jeszcze za ciepło - tak orzekła pani ze stoiska z rajstopkami)...
...i taką piękną chustę, o niebo ładniejszą od tych pseudoludowych, których pełno na ulicznych straganach i co to, jak się je założy, to tylko mi przychodzi na myśl określenie "wieś tańczy i śpiewa"...
...i jeszcze takie fajniste, wygodne pupmy - do jogowania oczywiście...
A jak by się chciało nieco bardziej klasycznie, mniej awangardowo, to kilka ciekawych pomysłów ma Ralph Lauren - zwiewne spódnice zestawione z ciepłymi, ażurowymi sweterkami...
...i Michael Kors - beżowo, kamelowo, szaro, ale wcale nie nudno, a przede wszystkim miękko i kobieco...
O tym, co wynikło z mojego napatrzenia się na światową modę, postaram się napisać następnym razem. Dziś tylko wspomnę, skoro już padło słowo "sieciówka", że odzwiedziłam wczoraj mocno reklamowany nowy sklep TK Maxx w dawnej Galerii Centrum. Ach, co miało być za niesamowite miejsce dla chcących się dobrze i oryginalnie ubrać. Wyszłam stamtąd, jak większość klientów, rozczarowana i z pustymi rękoma. Miały być "big labels, small prices", a są rozmiary na hipopotama, ceny z kosmosu i wiele hałasu o nic.