sobota, 18 grudnia 2010

Odliczanie

Już za minutkę, już za momencik świąteczny weekend zacznie się kręcić - tak pozwolę sobie sparafrazować słowa piosenki znanej z oglądanego w dzieciństwie programu.


Do rozpoczęcia zaległego urlopu zostały mi już tylko 4 dni robocze. Tylko i aż, bo takie ostatnie chwile przed świętami i końcem roku są najgorsze - jakiś nieopisany galimatias, nerwówka, dezinformacja, a nawet sporo negatwynych emocji. Dodatkowo odczuwam brak zrozumienia dla tego, co robię, brak pomocy, gdy jej potrzebuję.
I przygnębia mnie "zima w mieście", pośniegowe błocko, pochmurne niebo, przymus ubierania się w naście rzeczy, by nie zmarznąć. Przez to, że stolica jak zwykle nie jest przygotowana na atak zimy, nie zdążyłam wczoraj na sesję jogi, choć wyszłam z pracy przed czasem.
I jeszcze te tłumy ludzi w sklepach, goniących za skórką pomarańczową do ciasta i za smętnym karpiem. Jak by od prawdziwej rodzinnej atmosfery w wigilijny wieczór ważniejsze było to, czy na stole będą pierogi z grzybami, czy z kapustą.
Chcę i potrzebuję jak najszybciej zacząć mój zasłużony odpoczynek. Mój organizm się tego domaga.
Urlopu mam sporo - od Wigilii do 2 stycznia. Zastanawiałam się, jak ten czas wykorzystać. Miałam w sumie trzy opcje do wyboru. Pierwsza była asekuracyjna i najmniej chciałam jej realizacji. Druga umarła śmiercią naturalną w wyniku wydarzeń przedostatniego dołującego weekendu. W tychże okolicznościach trzecia opcja okazała się mieć ogromną siłę przebicia. Otóż święta spędzam skromnie w domu, a resztę czasu na jogowym wyjeździe w górach. Będę się wyginać w asanach, uczyć się wegetariańskiego gotowania, zgłębiać tajniki artystycznego filcowania, wdychać górskie powietrze, czytać zaległą lekturę, dokańczać robótkę na drutach i odpoczywać, odpoczywać, odpoczywać. No i jeszcze witać Nowy Rok na balu przebierańców, a potem na macie sekwencjami Surya Namaskar.
Znajomi, z którymi jadę, bardzo się cieszą, że się zdecydowałam. Koleżanka z pracy stwierdziła, że to najlepsza rzecz, jaką mogłam zrobić. Koleżanki ze szkoły jogi i dalsi znajomi też mnie popierają.

W tym roku raczej na blogu już się nie pojawię; Wasze oczywiście nadal będę odwiedzać i, jeśli dam radę, komentować. Tak więc zawczasu składam Wam serdeczne życzenia - spędźcie Święta i rozpocznijcie Nowy Rok wśród ludzi, których kochacie i którzy Was kochają!



Małą gwiazdkę przed świętami

Przyjmij proszę z życzeniami.

Może spełni się marzenie -

Białe Boże Narodzenie.

Lub, gdy przyjdzie Ci ochota,

Niech to będzie gwiazdka złota.

Bo gdy spada taka z nieba,

Wtedy zawsze marzyć trzeba.

No, a jeśli tak się zdarzy,

Że srebrzysta Ci się marzy,

Możesz także taką zdobyć

I choinkę nią ozdobić.

Gwiazda gwiazdce zamrugała

I choinka lśni już cała.

Naszych marzeń jest spełnieniem,

Bo jest piękna jak marzenie.

A pomarzyć czasem trzeba,

Każdy pragnie gwiazdki z nieba.

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Mikołajki

Dopiero gdy wręczałam Małgorzacie paczuszkę z zamówionym zestawem choinkowym, uświadomiłam sobie, że dziś są Mikołajki. Czyli wstrzeliłam się idealnie, a całość bardzo się spodobała.
Co do krochmalenia większego aniołka, dziękuję Wam za podpowiedzi (za pochwały oczywiście również), ale ozdoba nie powstanie. Koleżanki w najbliższym czasie z powodów zdrowotnych nie będzie w pracy, a ja z powodów osobistych nie mam ani siły, ani chęci zajmować się szydełkowaniem.
Wydarzenia minionego weekendu był dla mnie trudne, smutne, rozczarowujące i zniechęcające do tego stopnia, że nawet nie wyciagnęłam maty, aby popraktykować mój prywatny zestaw asan...
Udało mi się jedynie nauczyć zachwalanej przez wiele osób metody magic loop. Co z tego wynikło, postaram się pokazać, jak skończę cały projekt pt. "Pomysł nr 1".

sobota, 4 grudnia 2010

Zestaw choinkowy

Moja koleżanka z pracy Małgorzata (ta sama, dla której dziergałam serwetę) wymyśliła sobie, że w tym roku chce mieć choinkę w stylu rustykalnym. I zamówiła u mnie komplet szydełkowych ozdób: po trzy gwiazdki różnego kształtu i trzy aniołki. Oto one...






Przy okazji, z rozpędu machnęłam dla siebie (albo na prezent - to się jeszcze okaże) trzy nieco większe aniołki...


Koleżanka dostanie paczuszkę już w najbliższy poniedziałek. Wzory wybierała sama, więc powinna być zadowolona. Jest tylko jeden problem. Małgorzata delikatnie upiera się, żebym wyszydełkowała dla niej dodatkowo sporego stojącego aniołka. Wszystko dobrze, wzór niby mam. Tylko nie mam pomysłu, na czym mogłabym rozpiąć (rozłożyć, rozplaśnić, nałożyć?) tego aniołka, aby jego sukieneczka miała kształt stożka.
To moje pierwsze doświadczenie z krochmaleniem szydełkowych ozdób i jak na razie umiem usztywnić tylko powierzchnie płaskie. Może mi coś doradzicie...?

piątek, 3 grudnia 2010

Umiar

„Zaiste Joga nie jest możliwa dla osób, które jedzą zbyt dużo, ani tych którzy nie jedzą wcale, nie jest dla tych, którzy śpią zbyt dużo, ani dla tych, którzy wiecznie czuwają.”
(Bhagavad Gita, VI. 16)

Takie zdanie wyczytałam dziś na jednym z jogowych portali. Hm... joga jest dla mnie... ")


Namaste!