czwartek, 6 stycznia 2011

Wszędzie dobrze, ale we własnym łóżku najlepiej

Z wyjazdu jogowego wróciłam w minioną niedzielę po południu. Na całe szczęście zawczasu  zarezerwowałam sobie urlop na piątek 7 stycznia, więc musiałam wytrzymać w pracy tylko trzy dni. Ale ciężko było, ponieważ nie mogę się zaaklimatyzować. Miejskie powietrze to zdecydowanie nie to, co górskie i wysiadło mi gardło. No i oczywiście sporo pracy na początku nowego roku.

W czasie wyjazdu miałam okazję popraktykować jogę pod okiem nowych nauczycieli - Wiktora, Justyny i Janusza z Akademii Asan, - i nieco inaczej niż dotąd spojrzeć na niektóre pozycje. Na naukę jazdy na nartach nie odważyłam się. Pierwszy raz w życiu miałam sesję głębokiego masażu leczniczego i czując jego efekty przez następne dni, wolałam nie ryzykować połamania się na stoku. Chodziłam sobie za to na spacery i pstrykałam zdjęcia zimowego krajobrazu Ochotnicy Dolnej i Szczawnicy. Postaram się wkrótce pokazać je na moim fotoblogu.

Z wyjazdu jestem zadowolona; cieszę się, że się nań zdecydowałam. Chociaż zmieniłabym parę rzeczy w organizacji. Dodałabym ciepły posiłek w ciągu dnia dla osób, które zostawały w pensjonacie na tzw. czas wolny. Wymieniłabym też tapczany w pokojach, bo twarde posłanie to nie zawsze oznacza zdrowe dla kręgosłupa (czyli już wiadomo, skąd mi się wziął tytuł posta). No i poprosiłabym o ciut więcej zaangażowania w organizację zabawy sylwestrowej osobę odpowiedzialną za kurs tańca i za oprawę muzyczną.

Skoro mowa o kursie, to miałam brać udział w dwóch - kuchni wegetariańskiej i filcowania. Ale filcaki tak mnie wciągnęły, że gotowanie sobie odpuściłam. Próbowałam oczywiście praktycznie wszystkich dań serowowanych na sniadanie i obiadokolację, tak więc wiem mniej więcej, co inni uczyli się przyrządzać pod czujnym okiem naszego kucharza-wegetarianina Piotrka.
 
A oto moje filcaki, które wykonałam z pomocą nieocenionej Wiesi:
 
~ breloczek do ulubionej letniej torebki Solara...
 
 
~ kwiaty broszki - pierwsza była inspirowana t-shirtem z Tatuum, a druga ma kolorystykę wymyśloną przez moją mamę, bo to prezent dla niej...
 



~ kolejna broszka, tym razem listek dla mnie, będzie spinać sweterek na raspaszku (przy okazji naumiałam się robić tzw. dredy, które mogą być ogonkami do kwiatków)...



~ i breloczki inspirowane bizuterią firmy Frey Wille oraz zawieszka do komórki dla mamy...
 

 
 
Tak mi przypadło do gustu lecenie w kulki, jak określiłyśmy z dziewczynami filcowanie, że kupiłam u Wiesi dwie porcje czesanki. Na pewno jakieś fajne ozdoby z nich wymyślę, tym bardziej że metodę już mam obcykaną.
 
 
To tyle w pierwszym poście. Zostawiam Was z przepisem na udany nowy rok:
 
Bierzemy 12 miesięcy, oczyszczamy je dokładnie z goryczy, chciwości, małostkowości i lęku.
Po czym rozkrawamy każdy miesiąc na 30 lub 31 części tak, aby zapasu wystarczyło dokładnie na cały rok.
Każdy dzień przyrządzamy osobno, z jednego kawałka pracy i dwóch kawałków pogody i humoru.
Do tego dodajemy trzy duże łyżki nagromadzonego optymizmu, łyżeczkę tolerancji, ziarenko ironii i odrobinę taktu.
Następnie całą masę polewamy dokładnie dużą ilością miłości.
Gotową potrawę przyozdabiamy bukietem uprzejmości i podajemy codziennie z radością i filiżanką dobrej, orzeźwiającej herbatki.
(Katharina Elisabeth Goethe)

12 komentarze:

  1. Witaj w Nowym Roku! Śliczne filcaczki zrobiłaś! Szczególnie listek bardzo mi się podoba. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. piękne filcowanki. Broszki mnie urzekły...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Mam bardzo mile wspomnienia ze Szczawnicy.Kiedys byl tam osrodek wypoczynkowy Polskiej Zeglugi Morskiej - Nawigator. Pare lat temu tam wrocilam, osrodek stoi ale nazywa sie inaczej. Sama Szczawnica jakby mniejsza hi hi. :))))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. No proszę, ale się zafilcowałaś! *^v^* Podobają mi się filcowe kwiaty.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. Piękne filcowanki , przepis na dobry rok bomba

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. Przepis na udany rok jest rewelacyjny!!!
    Gratuluję też nowej umiejętności - ślicznie Ci to wychodzi :)))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. Breloczek do torebki Solara jest prześliczny! To pewnie więcej filcowanek zacznie się pojawiać u Ciebie:)
    A ja miałam przerwę świąteczną w ćwiczeniach i nie jestem z tego zadowolona. Dopiero wczorajszy pilates skutecznie mi pomógł na samopoczucie.
    Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. Przepis fantastyczny, ale wystarczy, że tu wpadnę, zobaczę tytuł bloga i już mi radośnie. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  9. Piękny początek nowej umiejętności! Skąd biorą się takie fajne pomysły, jak ten na udany rok?Miłego

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  10. oj, tak, powroty z "łona natury" do miasta to zawsze dla mnie szok. Ale cieszę się, że już jesteś i to zadowolona z wyjazdu :)
    Filcowanki - ekstra!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  11. Wspaniały przepis na wspaniały Nowy Rok - niczego nie trzeba dodawać...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń na zawsze