poniedziałek, 14 marca 2011

Poszłam w tango

Wczoraj wieczorem wróciłam ze wsi do miasta. Znaczy się z obozu jogowego w Supraślu, na którym byłam z moją szkołą jogi. Jestem zadowolona z tego weekendu. Co prawda zbyt dużo nie ćwiczyłam z pewnych przyczyn, ale za to sporo zwiedzałam, korzystałam z pięknej pogody i przebywałam z pozytywnie zakręconymi ludźmi. Oczywiście zrobiłam mnóstwo zdjęć. Postaram się wrzucić je na fotobloga, jak tylko je wyselekcjonuję i obrobię.
Nie byłabym sobą, gdybym nie zabrała robótki na drutach. Tak więc w dwa wieczory udało mi się dokończyć rozpoczęte przed wyjazdem mitenki. Ponieważ ostatnio słucham najnowszej płyty Gotan Project, nazwałam je "Tango". Proszę bardzo, będzie prezentacja.




Jako tło i element dekoracyjny posłużyły szafka i lampka nocna w moim pokoju. Muszę przyznać, że właściciele pensjonatu zadbali o wystrój i czystość i bardzo przyjemnie się tam mieszkało.

Gdyby ktoś, mimo rozbuchanej wiosny za oknem, miał chęć zrobić sobie podobne mitenki, podaję na nie przepis.
Nabieramy 42 oczka i rozdzielamy po równo 21 + 21. Wierzch to 8 oczek prawych, 5 oczek lewych i 8 oczek prawych. Spód - same prawe. Dziergamy magic loopem. Po zrobieniu 60 rzędów przekładamy na agrafkę 8 oczek na kciuk, dobieramy 8 oczek i dalej robimy 17 rzędów, zakańczając w 18-ym na lewo. Na kciuk potrzeba 11 rzędów, kończymy 12-ym na lewo.

Bardzo jestem zadowolona z tych mitenek, chociaż już niezbyt mi się przydadzą o tej porze roku.
W ogóle robione na drutach rękawiczki i ich warianty mocno mnie ostatnimi czasy fascynują. Chciałabym mieć np. takie wzorowane na projekcie Kenzo (fot. z sesji w "Twoim Stylu")...


Byłyby akuratne do ubrań z krótkimi rękawkami.
Wypatrzyłam też mitenki w klipie zapowiadającym płytę "Tango 3.0"...


(Tutaj jest cały filmik Tango 3.0)


Życzę Wam spokojnego tygodnia w pracy. Ja zaś idę się dalej urlopować, tańczyć, jogować, wysypiać się, lenić itp., itd.


PS
Brahdelt, Śpiąca królewna to zielona herbata, którą pijam u mojej jogowej koleżanki, ale nie znam niestety jej składu. Dodam, że nie jestem po niej senna.
CUat5, wiedziałam, co robię - uwieczniłam początek pięknego komina.

7 komentarze:

  1. O, jak fajnie, masz mitenki dopasowane do lampki! ^^ (pod warunkiem, że buchnęłaś lampkę z pokoju, w którym spałaś... *^v^*).
    Takie mitenki a la Kenzo to chyba widziałam na Raverly, bardzo podobny wzór przechodzenia jednego koloru w drugi, tylko tam to chyba były rękawiczki z palcami.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Byłaś w Supraślu i się nie chwaliłaś! To obok Białegostoku! Mogłyśmy się spotkać! Co za strata :(

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. W tym Supraślu? I się nie chwaliłaś...Pięknie tam, prawda?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. O, takie skarpetki znalazłam robione podobnym wzorem: http://www.ravelry.com/patterns/library/transition-sock

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. A gdzie grali? Bardzo lubię tańczyć tango!
    Supraśl znam osobiście - choć to było 40 lat temu...
    Cudna kolorystyka mitenek!
    Wypoczywaj i ładuj akumulatorki:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. cudne są w tej prostocie swojej! zostało mi sporo resztek skarpetkowych, chyba w sam raz :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze