środa, 11 maja 2011

Mój pierwszy raz

Jestem dumna i blada. Dziś po raz pierwszy odkąd regularnie praktykuję jogę i po dwóch miesiącach przymiarek (nie fizycznych, tylko duchowych) zawiesiłam się głową w dół na linach na drabinkach. Nadal nie mogę uwierzyć, że to zrobiłam i że w miarę gładko poszło. Bardzo dziwne i trudne do opisania odczucie. Nie wiem, o czym myślałam, zwisając nad ziemią, ale pamiętam, że nogi zaczęły mi się trząść z wrażenia dopiero w trakcie pozycji, a nie gdy wspinałam się po szczeblach drabinki.


A to jest moja ulubiona ostatnimi czasy pozycja - Supta Virasana, czyli leżący wojownik. Niesamowicie rozluźnia kręgosłup oraz nogi i relaksuje. Kiedy zaczęłam ją robić, leżałam na grubym wałku; teraz wystarcza mi cienki złożony koc.

(Fot. z internetu).

Joga jest boska! Joga to dar od Boga, jakkolwiek on się zwie. Namaste!


PS
Migawki z jogowej majówki w Wildze jak zwykle do obejrzenia na Mgnowienijach, o tutaj.

5 komentarze:

  1. Gratuluje! Ja cos ciagle nie moge sie przekonac
    :( ale do wyboru mam tylko 'joge' w klubie fitness.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Zulka, ale Ty po tym zwisie głową w dół nie powinnaś być blada;-)))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Ja bardzo lubie wiszenie glowa w dol :) i supta virasane tez lubie :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Próbowałam kiedyś jogę, ale oddychanie mi nie wychodziło, ja i tak zawsze p swojemu.... Ale kilka ćwiczeń nadal lubię:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. Zawsze chciałam spróbować jogi, ale wolałabym gdzieś na nią pochodzić niż sama z ksiażką ślęczeć tak jak to kiedyś robiłam i nic mi z tego nie wyszło.A ta pozycja chyba jest swietna prawie to czuję chyba ją zaraz wypróbuję!!!

    OdpowiedzUsuń na zawsze