Jestem dumna i blada. Dziś po raz pierwszy odkąd regularnie praktykuję jogę i po dwóch miesiącach przymiarek (nie fizycznych, tylko duchowych) zawiesiłam się głową w dół na linach na drabinkach. Nadal nie mogę uwierzyć, że to zrobiłam i że w miarę gładko poszło. Bardzo dziwne i trudne do opisania odczucie. Nie wiem, o czym myślałam, zwisając nad ziemią, ale pamiętam, że nogi zaczęły mi się trząść z wrażenia dopiero w trakcie pozycji, a nie gdy wspinałam się po szczeblach drabinki.
A to jest moja ulubiona ostatnimi czasy pozycja - Supta Virasana, czyli leżący wojownik. Niesamowicie rozluźnia kręgosłup oraz nogi i relaksuje. Kiedy zaczęłam ją robić, leżałam na grubym wałku; teraz wystarcza mi cienki złożony koc.
(Fot. z internetu).
Joga jest boska! Joga to dar od Boga, jakkolwiek on się zwie. Namaste!
PS
Migawki z jogowej majówki w Wildze jak zwykle do obejrzenia na Mgnowienijach, o tutaj.
Gratuluje! Ja cos ciagle nie moge sie przekonac
OdpowiedzUsuń na zawsze:( ale do wyboru mam tylko 'joge' w klubie fitness.
Zulka, ale Ty po tym zwisie głową w dół nie powinnaś być blada;-)))
OdpowiedzUsuń na zawszeJa bardzo lubie wiszenie glowa w dol :) i supta virasane tez lubie :)
OdpowiedzUsuń na zawszePróbowałam kiedyś jogę, ale oddychanie mi nie wychodziło, ja i tak zawsze p swojemu.... Ale kilka ćwiczeń nadal lubię:)
OdpowiedzUsuń na zawszeZawsze chciałam spróbować jogi, ale wolałabym gdzieś na nią pochodzić niż sama z ksiażką ślęczeć tak jak to kiedyś robiłam i nic mi z tego nie wyszło.A ta pozycja chyba jest swietna prawie to czuję chyba ją zaraz wypróbuję!!!
OdpowiedzUsuń na zawsze