W ten czwartek w przypływie weny twórczej, wykorzystując część biżuteryjnych zapasów, zmontowałam sobie naszyjnik. Serduszka z muszli Abalone połączyłam z hematytami i nanizałam na potrójną stalową linkę.
Ktoś powiedział, że wygląda jak ze sklepu, a nie ręcznie robiony. To największy komplement, jaki mogłam usłyszeć.
piękny na prawdę :) pozdrawiam z pochmurnego Poznania.
OdpowiedzUsuń na zawszeDorota
Zulka!
OdpowiedzUsuń na zawszeSzarotki!
śliczny!
OdpowiedzUsuń na zawszePiękniasty!!!Letni!!!
OdpowiedzUsuń na zawszeZulka, gdzie Ty się podziewasz???
OdpowiedzUsuń na zawszenaszyjnik uroczy :)