sobota, 18 czerwca 2011

Abalone



W ten czwartek w przypływie weny twórczej, wykorzystując część biżuteryjnych zapasów, zmontowałam sobie naszyjnik. Serduszka z muszli Abalone połączyłam z hematytami i nanizałam na potrójną stalową linkę.
Ktoś powiedział, że wygląda jak ze sklepu, a nie ręcznie robiony. To największy komplement, jaki mogłam usłyszeć.

5 komentarze: