Wczoraj późnym wieczorem wróciłam z 6-dniowego pobytu w Gąskach nad naszym morzem. Pojechałam już tradycyjnie z nauczycielami i joginami z mojej szkoły. Pogodę mieliśmy w kratkę, co poskutkowało u mnie opaleniem się a la zebra, jednak ogólnie było po prostu dobrze.
Nie spodziewajcie się prezentacji robótkowych osiągnięć, bo choć druty miałam parę razy w ręku, to jednak więcej czasu spędzałam na macie i na plaży. Spacerowałam, czytałam, odpoczywałam, zajadałam się wegetariańskimi daniami, dyskutowałam o jodze, fotografowałam...
Dziś mam coś w rodzaju jet lagu - jeszcze kilkanaście godzin temu wdychałam morskie powietrze, a teraz przez okno widzę bloki.
Jak się ogarnę, to na fotoblogu pokażę zdjęcia, które popełniłam w trakcie wyjazdu. Na początek - sympatyczna gąska z Gąsek.
Namaste!
Morskie powietrze też bym sobie powdychała, ech... Czekam na zdjęcia! ~^^~
OdpowiedzUsuń na zawszePrzy pogodzie w kratkę mogło poskutkować opalenizną też w kratkę:) Zatem i tak miałaś szczęście! Miłego!
OdpowiedzUsuń na zawszeNa pewno to był wspaniały pobyt mimo pogody w kratkę. A gąska z Gąsek urocza:)
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam.