W ubiegłą niedzielę (ach, jak prędko ona u-biegła ")) odbyło się ostatnie w tym roku na starych śmieciach Szarotkowo.
Były pogaduchy o Exelu jako najlepszym narzędziu dla dziewiarki, o rzędach skróconych z obcą nitką, o pięcionożnych swawolnych reniferach, o włóczkach w dzikich kolorach, o frędzlach, o zadziwiającej popularności pewnych osobników i jeszcze o całym mnóstwie ciekawych zjawisk, niekoniecznie robótkowych.
Grudniowe spotkanie - jak się uda wszystko załatwić - w nowym tymczasowym miejscu, ale jak zawsze w doborowym towarzystwie.
A w kwestii klikania, pochwalę się nieśmiało, że mam już za sobą kilka godzin zajęć praktycznych na kursie Photoshopa i umiem m.in. zrobić prosty fotomontaż i czarno-białe zdjęcie z kolorowym elementem. Ogrom możliwości programu zaczyna mnie po mału wciągać.
0 komentarze:
Prześlij komentarz