Nie miałam teraz w planach tego bolerka, choć w przyszłości zamierzałam czymś ciekawym uzupełnić odkrytoramienną bluzkę kupioną jakiś czas temu na przecenie, bo nie zawsze wypada golizną świecić.
Zaczęłam na ostatnim Szarotkowie, a skończyłam jakiś tydzień temu. Wytrawne dziewiarki pewnie stwierdzą, że to długo, jak na takie nieskomplikowane maleństwo, ale jak się dzierga z doskoku, to rozciąga się to w czasie.
No i jest - proste wdzianko, z ulubionym ostatnio przeze mnie kwiatkiem-broszką.
Włóczka w dzierganiu jest bardzo przyjemna, wdzianko wyszło miękkie i mięsiste.
W projekcie wykorzystałam wszystko, czego się do tej pory (metodą prób i błędów) naumiałam - dzierganie od góry, raglan z przekręconymi oczkami, dodawanie i odejmowanie oczek w talii, magic loop oczywiście oraz dodawanie oczek w plisie brzegowej.
---
Metka: 2 i 7/8 motka Cotton Eco Schachenmayr nomotta 0072, druty bambusowe nr 3, turkus i drewniane koraliki, zapięcie do broszki.
Kto powiedział, że w grudniu to już tylko o choince można pisać! ^^
OdpowiedzUsuńPiękne kolory pokazujesz, rzeczywiście bardzo letnie, w sam raz na spacer brzegiem ciepłego morza, ach!... ~^^~
Idealne . Do wszystkiego i nie tylko na lato .
OdpowiedzUsuńŚliczne bolerko :)
OdpowiedzUsuńUrocze bolerko, a bluzka pod nim bardzo powabna! Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńa to są inne pory roku oprócz burej jesienio-zimy? ;)
OdpowiedzUsuńnaprawdę powiało latem :)))
Bardzo fajne bolerko!!!!Kto by pomyślał ,że tyle metod trzeba znać ,żeby je zrobić ;) Różyczka jest śliczna i fajnie przyozdabia wraz z tymi koraliczkami :)
OdpowiedzUsuń