sobota, 28 maja 2011

Joga, joga i jeszcze raz joga

Na początku czerwca minie rok, od kiedy regularnie praktykuję jogę. Joga stała się nieodłączną częścią i sensem mojego życia, odmieniła je. Jest mi z nią dobrze i mam zamiar jogować do końca życia.

Namaste!


PS
Na Mgnowienijach zamieściłam moją fotorelację z tegorocznej Nocy Muzeów, o tutaj. Zapraszam do obejrzenia.

środa, 11 maja 2011

Mój pierwszy raz

Jestem dumna i blada. Dziś po raz pierwszy odkąd regularnie praktykuję jogę i po dwóch miesiącach przymiarek (nie fizycznych, tylko duchowych) zawiesiłam się głową w dół na linach na drabinkach. Nadal nie mogę uwierzyć, że to zrobiłam i że w miarę gładko poszło. Bardzo dziwne i trudne do opisania odczucie. Nie wiem, o czym myślałam, zwisając nad ziemią, ale pamiętam, że nogi zaczęły mi się trząść z wrażenia dopiero w trakcie pozycji, a nie gdy wspinałam się po szczeblach drabinki.


A to jest moja ulubiona ostatnimi czasy pozycja - Supta Virasana, czyli leżący wojownik. Niesamowicie rozluźnia kręgosłup oraz nogi i relaksuje. Kiedy zaczęłam ją robić, leżałam na grubym wałku; teraz wystarcza mi cienki złożony koc.

(Fot. z internetu).

Joga jest boska! Joga to dar od Boga, jakkolwiek on się zwie. Namaste!


PS
Migawki z jogowej majówki w Wildze jak zwykle do obejrzenia na Mgnowienijach, o tutaj.