niedziela, 24 lipca 2011

Otwarte

Wczoraj późnym wieczorem wróciłam z 6-dniowego pobytu w Gąskach nad naszym morzem. Pojechałam już tradycyjnie z nauczycielami i joginami z mojej szkoły. Pogodę mieliśmy w kratkę, co poskutkowało u mnie opaleniem się a la zebra, jednak ogólnie było po prostu dobrze.
Nie spodziewajcie się prezentacji robótkowych osiągnięć, bo choć druty miałam parę razy w ręku, to jednak więcej czasu spędzałam na macie i na plaży. Spacerowałam, czytałam, odpoczywałam, zajadałam się wegetariańskimi daniami, dyskutowałam o jodze, fotografowałam...
Dziś mam coś w rodzaju jet lagu - jeszcze kilkanaście godzin temu wdychałam morskie powietrze, a teraz przez okno widzę bloki.
Jak się ogarnę, to na Mgnowienijach pokażę zdjęcia, które popełniłam w trakcie wyjazdu. Na początek - sympatyczna gąska z Gąsek ")

Namaste!

sobota, 16 lipca 2011

Nieczynne z powodu, że zamknięte

Z matą pod pachą i ukochanym jaśkiem w torbie wyjeżdżam na czas jakiś kopać własny grajdoł na plaży.
Jak wrócę, to będę.
Trzymajcie kciuki za naszą kapryśną pogodę.
Adios, ahoj, namaste!

środa, 6 lipca 2011

Jamy i nijamy

Jamy (zakazy moralne):
- niekrzywdzenie, nieużywanie przemocy (ahimsa),
- prawdomówność (satja),
- niedopuszczanie się kradzieży (asteya),
- wstrzemięźliwość (brahmaciarja),
- wolność od chciwości, niezachłanność (aparigraha).

Nijamy (nakazy moralne):
- czystość (śaucza),
- zadowolenie (santosza),
- zapał, asceza (tapas),
- studiowanie świętych ksiąg i własnej jaźni (swadhjaja),
- poddanie jaźni Bogu (iśwara-pranidhana).

poniedziałek, 4 lipca 2011

Melanż po sezonie

W minioną niedzielę zaparłam się i skończyłam jeden rozgrzebany projekt. To mój pierwszy i chyba jak na razie ostatni komin. Powstał według wzoru Iwony z bloga "Drutoterapia".



Dzięki niemu nauczyłam się najprostszego na świecie ażuru. Czyli pierwsze koty za płoty i teraz mogę się porywać na bardziej skomplikowane dziurawce.
Co do włóczki, to w motku wyglądała przepięknie (zobaczcie sami tutaj), w robocie była w porządku - nie haczyła się ani nie rozdwajała, ale z efektu końcowego jestem średnio zadowolona. Jak na mój gust jest nieco zbyt pstrokato, przejścia między kolorami mogłyby być łagodniejsze, a same barwy w dłuższych pasmach. Koleżanki, które widziały komin w trakcie dziergania, twierdziły, że wygląda ładnie i będzie pasować tym swoim melanżem do wszystkiego. Może i tak, ale jak coś jest do wszystkiego, to tak naprawdę jest do niczego. Zresztą pożyjemy, zobaczymy. Komin musi zaczekać na odpowiednią porę roku.



---
Metka: jeden motek Ranco Multy Araucania, druty bambusowe nr 3,5.