poniedziałek, 28 listopada 2011

Pomysł na purpurę


Zapomniałam napisać, że na ostatnich Szarotkach Marta Myszoptica za darmo pozbywała się motków, których już nie będzie zamawiać. W moje ręce trafiło 200 metrów purpurowej wełenki, tak na oko na druty nr 2-3.
Cieszę się bardzo ze zdobyczy, ale teraz zastanawiam się, co by tu ciekawego z niej wydziergać.
Może macie jakieś propozycje?

niedziela, 27 listopada 2011

Wycinanki są w modzie

Wróciłam właśnie z trzeciej edycji targów przedmiotów inspirowanych motywem wycinanki - Etnokolekcja 2011.





Oglądając wystawione prace, doszłam do wniosku, że sporo z nich, np. modne ostatnio fascynatory, filcowe zawieszki, podkładki i etui, biżuterię z kamieni szlachetnych czy materiałowe przytulanki i ozdobne poduchy, jestem w stanie zrobić samodzielnie.
Żeby nie wyjść z pustymi rękami, kupiłam sobie coś, czego nie umiałabym stworzyć, bo kompletnie nie ciągnie mnie do obróbki drewna.

sobota, 26 listopada 2011

Migawki kulturalne z życia Zulki


(plakat ze strony Filmweb.pl)

Weekend dobroci dla zwierząt z okazji wczorajszego Międzynarodowego Dnia Pluszowego Misia.
Obejrzałam właśnie w kinie "Listy do M.". Popłakałam się jak bóbr i obśmiałam się jak fretka.

środa, 23 listopada 2011

O dzierganiu i klikaniu słów kilka

W ubiegłą niedzielę (ach, jak prędko ona u-biegła ")) odbyło się ostatnie w tym roku na starych śmieciach Szarotkowo.


Były pogaduchy o Exelu jako najlepszym narzędziu dla dziewiarki, o rzędach skróconych z obcą nitką, o pięcionożnych swawolnych reniferach, o włóczkach w dzikich kolorach, o frędzlach, o zadziwiającej popularności pewnych osobników i jeszcze o całym mnóstwie ciekawych zjawisk, niekoniecznie robótkowych.
Grudniowe spotkanie - jak się uda wszystko załatwić - w nowym tymczasowym miejscu, ale jak zawsze w doborowym towarzystwie.

A w kwestii klikania, pochwalę się nieśmiało, że mam już za sobą kilka godzin zajęć praktycznych na kursie Photoshopa i umiem m.in. zrobić prosty fotomontaż i czarno-białe zdjęcie z kolorowym elementem. Ogrom możliwości programu zaczyna mnie po mału wciągać.

sobota, 19 listopada 2011

W dobre ręce...

...oddam, znaczy się sprzedam to, co następuje:

1. Łososiowe rękawiczki


Wykonane na szydełku z bawełny Snehurka, ozdobione guzikami z masy perłowej. Dla osoby o szczupłych dłoniach i palcach. Prane, nienoszone.
Wymiary: szerokość dłoni 8 cm; długość kciuka 6 cm; długość palca wskazującego 7,5 cm; długość palca środkowego 8 cm; długość palca serdecznego 7,5 cm; długość palca małego 6 cm.
Cena 25 zł (+ koszty przesyłki).
 
2. Mitenki Cappuccino
 

 
Wykonane na szydełku z bawełny Snehurka. Również dla osoby o szczupłych dłoniach. Prane, nienoszone. Szerokość dłoni 8 cm.
Cena 20 zł (+ koszty przesyłki).
 
3. Melanżowy komin
 
 


Wykonany na drutach z włóczki Ranco Multy Araucania. Wymiary: szerokość po rozciągnięciu 52 cm, wysokość 40 cm. Nienoszony.
Cena 47 zł (+ koszty przesyłki).

4. Komplet naszyjnik i bransoletka


Wykonane na szydełku z bawełny Snehurka. Obwód naszyjnika ok. 43 cm, obwód bransoletki ok. 15 cm. Niekrochmalone, nienoszone.
Cena za całość 15 zł ( +koszty przesyłki).

5. Komplet klipsów (z możliwością przerobienia na kolczyki)



Wykonane na szydełku z bawełny Snehurka i nici bawełnianych. Długość anansów ok. 7 cm bez bigla, długość kółeczek ok. 12 cm bez bigla. Niekrochmalone, nienoszone.
Cena za komplet 15 zł (+ koszty przesyłki).

6. Broszka Szary kwiatek (zaznaczona na fotce moim logo)



Wykonana na szydełku z włóczki wełnianej i koralików. Szerokość ok. 5 cm. Nienoszona.
Cena 10 zł (+ koszty przesyłki).


Zainteresowanych proszę o komentarz pod postem i mail na adres zulka76@interia.pl
Możliwy odbiór osobisty w Warszawie.
Przypominam też, że nadal są do kupienia te włóczki.
Zapraszam ")

sobota, 12 listopada 2011

piątek, 11 listopada 2011

Migawki z życia Zulki

Obejrzałam nastrojową, dopracowaną wizualnie i mimo wszystko smutną ekranizację "Jane Eyre". Popłakałam się jak bóbr, ale cieszę się, że nie było mi dane żyć w tamtych czasach. Nawet mitenki i gorsety ani malownicze wrzosowiska by mnie nie skusiły.



(Zdjęcia ze strony Filmweb.pl)

Zdążyłam też zobaczyć niesamowitą "Pinę" w 3D. Tylko w takim formacie trzeba ten film oglądać. I najlepiej samemu, na ostatnim seansie. Taniec jest dla mnie ważny, choć zajmuję się nim amatorsko, jednak nie sądziłam, że można tańczyć w taki sposób - całym sobą, jakby się było ucieleśnieniem emocji. Cóż... "Tańczmy, tańczmy, bo inaczej będziemy zgubieni..."




(Zdjęcia ze strony Filmweb.pl)


Przeczytałam nareszcie do końca, a właściwie jeszcze raz od początku do końca, zaczętą w wakacje książkę Dominique Loreau "Sztuka prostoty".


(Ze strony Empik.com)

Lektura w zasadzie skierowana do kobiet, ale uważam, że mężczyznom wcale a wcale by nie zaszkodziła, a wręcz pomogała. Praktycznie każde zdanie jest oczywistą prawdą, o której jakoś się niestety na co dzień zapomina. Jedno z nich obrałam sobie za drogowskaz:
"Jedz mało i dobrze, kładź się spać wcześnie, ćwicz, nigdy nie przestawaj się uczyć, spotykaj się z ludźmi, przyswajaj nowe idee i odnajduj w każdym dniu tyle radości, ile tylko możesz."

Z wczesnym chodzeniem spać jest różnie, ale zmierzam być konsekwentna.
Ćwiczyć nie przestaję. Joga, joga i jeszcze raz joga. Nareszcie robię mostek. Może niedoskonały jeszcze, ale przynajmniej nie ląduję z klapnięciem na macie.
W kwestii nauki zapisałam się na kurs Photoshopa i jak na razie jestem zadowolona. Byłam już na dwóch zajęciach teoretycznych, a w przyszłym tygodniu zacznie się praktyka.
Spotkania z ludźmi... nie mogę się doczekać naszego Szarotkowa.
Nowe idee przyswajam sobie, czytając książkę Gretchen Rubin "Projekt szczęście".

(Ze strony Empik.com)


Co do radości, to przyjęłam punkt widzenia Pollyanny - staram się w każdej sytuacji znaleźć coś pozytywnego dla siebie.

Robótkowo jestem nieco zatrzymana. Dłubię coś, ale w wolnym tempie, bo na razie skupiam się na kursie, aby jak najwięcej z niego wynieść. Ale cały czas śledzę blogi, czytam czasopisma, zbieram ciekawe pomysły i zdjęcia. No i cieszę się, że ktoś tu jeszcze zagląda ")



PS (dodane 19.11.2011)
Leszek K. Talko "List do Jane".