sobota, 31 grudnia 2011

Post na koniec roku

Najpierw twarde postanowienie noworoczne - żadnego dziergania na zamówienie.
Twarde dlatego, że tylko źle na swojej miętkości serca wychodzę. Otóż osoba, dla której zrobiłam szary 3-częściowy komplet, stwierdziła, że jest na nią za mały (co nie jest prawdą) i chce go odsprzedać. Nie mnie, bo wszystko odbyło się bez mojej wiedzy, a dowiedziałam się o tym, kiedy przyszłam do miejsca, w którym ta osoba pracuje i zobaczyłam rzeczy wyłożone na biurku ze stosowną karteczką. Zrobiło mi się cholernie przykro.
Postanowienie w sumie już wcieliłam w życie, bo wczoraj z uśmiechem na ustach odmówiłam starszej pani, która z przeogromnym zainteresowaniem przyglądała się, jak dziergam w poczekalni przychodni.

Teraz sprawy pozytywne. Właśnie zaczęłam mój 9-dniowy urlop. Najwyższa pora, bo ostatnio gonię w piętkę. Zamierzam ten czas przeznaczyć wyłącznie dla siebie i na swoje przyjemności. Taką będę egoistką ")
A owe przyjemności nastąpią już niedługo, bo się nareszcie wyśpię, a przełom roku będę witać w dobrym towarzystwie i na ciekawej imprezie.





Wszystkim odwiedzającym mnie dziewiarkom życzę spełnienia włóczkowych zachcianek!
Szczęśliwego Nowego Roku!

środa, 28 grudnia 2011

Historyjka obrazkowa

Najpierw taki fragment - ściągacz...


...potem taki, ze znajomym wzorem...



...i po chwili już wiadomo, co to takiego...



...moja nowa czapka "Makowa panienka No. 4" z dziewiątego motka tweedu Rowana.
Został mi jeszcze motek dziesiąty i w ramach relaksu obmyślam, jak go wykorzystać.


---
Metka: 1 niecały motek Silky Tweed Rowan (80% lambswool, 20% silk); druty bambusowe nr 3 i 4.

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Krem orzechowy

Nie, to nie będzie post z przepisem na pyszny deser. To będzie post o moim największym drutowym osiągnięciu. Oto sweter, który wymyśliłam od początku do końca sama.



Powstawał przez prawie 3 miesiące, z doskoku, bo w kolejkę wmieszały się upierdliwe zamówienia.
Wydziergałam go z przepięknej wełny Rowana, którą kupiłam od Tereski po wrześniowym Szarotkowie.
Właściwa nazwa włóczki to "Bechamel", ale mnie się ten kolor wcale nie kojarzy z sosem, tylko właśnie z kremem orzechowym. W naturze zresztą widać to najlepiej.
Sweter już miał wychodne i sprawuje się dobrze. Jest ciepły, miękki i wygodny, akurat na tę porę.






Najbardziej jestem dumna, że opanowałam dzierganie ażurów. Co prawda jednostronnych, ale w końcu od czegoś trzeba zacząć.


---
Metka: 8 motków Silky Tweed Rowan (80% lambswool, 20% silk); druty bambusowe nr 4, 9 guzików z masy perłowej; wzór na ażur zaczerpnięty stąd.

sobota, 24 grudnia 2011

***

Dom oprzątnięty. Rozsądne zakupy zrobione. Koci prowiant zabezpieczony. Robota w  firmie popchnięta na tyle, na ile się dało, i urlop zaplanowany. Sprawy zaległe pozałatwiane w miarę możliwości. Pierdółki choinkowe wyprodukowane. Prezenty dla mamy i koleżanki gotowe; inni nie zasłużyli nawet na rózgę, więc kłopot z głowy.
Czyli że chyba świętować można.





Aha, jeszcze życzenia. No to życzę Wam...
~ śniegu tyle, aby psie kupy pokryło,
~ pierwszej gwiazdki jasno świecącej, aby jej żadne dziecko ani żaden dorosły nie przeoczył,
~ prezentów tylko udanych, żeby ich nie trzeba było do sklepu zwracać ani na allegro opychać,
~ potraw wigilijnych smacznych w ilości tak w sam raz, żeby nikt głodny, ale i przejedzony nie był,
~ w telewizji programu bez głupich reklam i bez "Kevina samego w domu",
~ sąsiadów za ścianą cichych,
~ gości niemęczących i rewizyt niewymuszonych,
~ życzliwości, dobroci i zdrowia,
~ świętego spokoju na święta z dala od zatruwających życie indywiduów,
~ godzin wielu na dzierganie.

PS
Instrukcja obsługi pakietu życzeń: przeczytać, niepotrzebne skreślić, potrzebne dopisać, jak się takową chęć wyraża - przesłać dalej wraz z kawałkiem opłatka i gałązką pachnącej choinki.

Wesołych...!



niedziela, 18 grudnia 2011

Neverendingstory

Czemu tytuł posta taki? i do tego niegramatyczny? Ano dlatego, że jestem zła, że dałam się podejść.
A było to tak...
Pewna osoba zamówiła sobie u mnie czapkę. Ja na zamówienię nie dziergam, ale to sympatyczna osoba, więc się zgodziłam na wyjątek. Włóczkę rzeczona osoba nabyła sama (pominę milczeniem, jaka to była włóczka), czapkę zrobiłam, zapłatę otrzymałam i nastąpiła ogólna radość - osoby, że czapka fajna, i moja, że się ta osoba cieszy, a czapka pasuje jak ulał.
Pewna inna osoba, którą też lubię, pozazdrościła tej pierwszej i też zażyczyła sobie czapkę. No to zrobiłam wyjątek po raz drugi. Ale tym razem nie poszło tak gładko. Najpierw długo trwało wybieranie włóczki, potem z czapki zrobił się komplet, potem nastąpiła zmiana fasonu, a na samym końcu pojawiły się zamówienia na przyszłość.
Komplet pokazuję Wam dziś, a do owej osoby powędruje jutro. I nie uwzględniam żadnych zmian.
I never-ever-and-forever dziergania na zamówienie ")

~ Czapka Makowa Panienka No. 3 (czyli Poppy po mojemu)


~ Opaska Calorimetry (wykorzystałam świetne tłumaczenie Truscaveczki)



~ Szyjogrzej (całkowicie mojego pomysłu)



---
Metka: 4 motki i ciut włóczki Prima 04 Debbie Bliss (80% bambus, 20% merynos); druty bambusowe nr 3,5.

niedziela, 11 grudnia 2011

Grudniowo-Szarotkowo

W małym, ale rozgadanym i wesołym gronie odbyłyśmy właśnie ostatnie w tym roku Szarotkowo.
Jak zawsze było podziwianie nowych włóczek i robótek, oglądanie pięknych katalogów, opowieści dziwnej treści, gorąca herbata i słodkości.





Do zobaczenia w Nowym Roku!

sobota, 10 grudnia 2011

Piechotą do lata będę szła...

Za oknem szaro, buro i ponuro. Poranne słońce skryło się za ciężkimi chmurami. A u mnie tak nie na temat - ani pory roku, ani przedświątecznej gorączki - turkus, lekka bawełna, wspomnienie lata i ciepłego piasku pod bosymi stopami.



Nie miałam teraz w planach tego bolerka, choć w przyszłości zamierzałam czymś ciekawym uzupełnić odkrytoramienną bluzkę kupioną jakiś czas temu na przecenie, bo nie zawsze wypada golizną świecić. Ale skoro udało mi się wymienić włóczkową nadwyżkę pozostałą po "M jak męski" na ekologiczną bawełnę, to stwierdziłam, że trzeba sprawdzić, jak ta włóczka sprawuje się na drutach.
Zaczęłam na ostatnim Szarotkowie, a skończyłam jakiś tydzień temu. Wytrawne dziewiarki pewnie stwierdzą, że to długo, jak na takie nieskomplikowane maleństwo, ale jak się dzierga z doskoku, to rozciąga się to w czasie.
No i jest - proste wdzianko, z ulubionym ostatnio przeze mnie kwiatkiem-broszką.





Włóczka w dzierganiu jest bardzo przyjemna, wdzianko wyszło miękkie i mięsiste.
W projekcie wykorzystałam wszystko, czego się do tej pory (metodą prób i błędów) naumiałam - dzierganie od góry, raglan z przekręconymi oczkami, dodawanie i odejmowanie oczek w talii, magic loop oczywiście oraz dodawanie oczek w plisie brzegowej.


PS
Gdyby ktoś był zainteresowany rozpiską na bolerko, to czekam na sygnał.


---
Metka: 2 i 7/8 motka Cotton Eco Schachenmayr nomotta 0072, druty bambusowe nr 3, turkus i drewniane koraliki, zapięcie do broszki.

sobota, 3 grudnia 2011

Wszystko, co dobre szybko się kończy


W miniony czwartek miałam ostatnie zajęcia na kursie Photoshopa. Dostałam już dyplom ukończenia. Bardzo się cieszę, że się zdecydowałam na ten krok. To była świetna odskocznia od pracowej codzienności i początek nowych zainteresowań. Kupiłam sobie nawet nowe pisemko w całości poświęcone programowi i zamierzam doskonalić moje umiejętności.