A nawet dwie sowy, bo - jak głosi przysłowie - co dwie głowy, to nie jedna.
Rękawiczki powstały na przełomie starego i nowego roku. Projekt jest zdecydowanie edukacyjny, bo opanowałam wyrabianie kciuków po skosie i podstawowe warkocze.
Zrezygnowałam z odejmowania oczek po ściągaczu, aby wzór układał się ładniej, a rękawiczki pasowały na szerokość moich dłoni.
Gdyby nagle nastąpiła zima stulecia, to jestem przygotowana ")
---
Metka: 1 motek włóczki Prima 04 Debbie Bliss (80% bambus, 20% merynos); druty bambusowe nr 2,5 i 3,5.
Wzór: Give a Hoot by Jocelyn Tunney.
Bardzo fajne!
OdpowiedzUsuń na zawszePrzecież każdy wie ,ze co dwie sowy to nie jedna ;). Rękawiczki super ,w radio gadali,ze zimy nie będzie wiec nos dla szpanu .Kciuka po skosie nie umiem .
OdpowiedzUsuń na zawszeŚwietna para sówek :-)
OdpowiedzUsuń na zawszeBardzo sympatyczne rękawiczki. Sówki urocze.
OdpowiedzUsuń na zawszePrześliczne sówki :)
OdpowiedzUsuń na zawszeho, ho, ho!
OdpowiedzUsuń na zawszezaczynasz śmigać na tych drutkach, że hej!!!
Śliczne sówki!
OdpowiedzUsuń na zawszeale ekstra!
OdpowiedzUsuń na zawszeŚwietne rękawiczki:-)
OdpowiedzUsuń na zawszeBardzo dziękuję!
OdpowiedzUsuń na zawszeOdlotowe!!!!:)
OdpowiedzUsuń na zawsze