Drugie podejście robię w środę. Tym razem Chmielna i Nowy Świat. I znów bój, kto tu rządzi – ja czy metalowe pudełko z przyciskami. Odzywa się ironia losu. Najlepsze zdjęcia to te na bulbie i poruszone zgrabiałą z chłodu ręką. Na Nowym Świecie robię ujęcie jednej z bram. Kompletnie prześwietlone, ale dzięki temu magiczne. Muszę tu wrócić.
Bramy szukam w piątek przez ponad godzinę. Gdyby nie zdjęcie, pomyślałabym, że coś mi się przywidziało. Bramę widmo lokalizuję przypadkiem i eksperymentuję w niej z półautomatem. Jest nieźle. Powiedzmy, że robię postępy.
Sobota i niedziela należą do Penelope. Moje dziergadła doczekują się stosownej prezentacji. Na detalach zgłębiam tajniki małej głębi ostrości.
Zdjęć mam teraz do wyboru, do koloru. Pora na lifting Ravelry i obu blogów. Tworzę nowe loga i podmieniam stopniowo fotki. W najbliższym czasie coś się może pojawiać i znikać. Tak ma być.
***
Motto na zawsze i na wciąż: Wśród szczurów jestem jak kot chodzący własnymi ścieżkami.
Pamiętam, jak się strasznie strasznie denerwowałam podczas lalkowych sesji, że aparat "widzi" to co ja widzę zupełnie inaczej... Dopiero potem uczyłam się i nadal uczę ustawień i kombinacji.
OdpowiedzUsuńCo to takie piękne wyszydełkowane? Torebka? ~^^~
Czuję w palcach szydełkowe mrowienie, chyba zrobię sobie na chwilkę przerwę od drutów. ^^
To jedno z moich pierwszych szydełkowych dziergadeł - sweter z odpinanymi rękawami. Zmodyfikowany model z Burdy Special. Jest na moim koncie na ravelry.
Usuńfotografowane detale sa najciekawsze dla oka, i ta "zabawa" z odpowiednim swiatlem moze dobic czlowieka, oko okiem, aparat aparatem, pozdrawiam* powodzenia w zabawie*
OdpowiedzUsuń